Idealny lek na bezsenność. Recenzja Gran Turismo Sport

0

Nie tak to miało wyglądać…

Ostatnie miesiące to dla miłośników motoryzacji prawdziwy raj. Do sprzedaży trafiło kilka naprawdę udanych gier wyścigowych, dzięki czemu każdy zainteresowany z pewnością znajdzie dla siebie coś interesującego. F1 2017 ponownie świetnie poradziło sobie z tematyką bolidów Formuły 1, Project CARS 2 zapewnił mega wymagającą i angażującą rozgrywkę, natomiast od Forza Motorsport 7 otrzymaliśmy to, czego mogliśmy się spodziewać – całą masę rzeczy do odblokowania, bardzo ładną oprawę wizualną i ogromną ilość klas pojazdów. Pomimo wysokiego poziomu konkurencji, liczyłem na to, że Gran Turismo Sport mimo wszystko i tak świetnie sobie poradzi w tych trudnych starciach. Niestety, byłem w błędzie, ponieważ najnowsza produkcja Polyphony Digital przegrywa właściwie z każdym z wcześniej wymienionych tytułów.

NIE DLA SAMOTNYCH WILKÓW

Japoński cykl samochodówek, którego pierwsza odsłona zadebiutowała w 1997 roku, od zawsze szczycił się ogromną ilością zawartości. Zazwyczaj do dyspozycji mieliśmy potężną ilość pojazdów (lecz tylko część w jakości Premium), jeszcze większą liczbę tras oraz rozbudowany tryb dla pojedynczego gracza i ciekawe tryby sieciowe. W najnowszej odsłonie zdecydowano się jednak w dużej mierze zrezygnować z gry w pojedynkę, na rzecz rozbudowanych wyścigów online. Patrząc na popularność gier sieciowych w ostatnich latach, taka koncepcja wydawała się być jak najbardziej słuszna, ale żeby odnieść sukces, trzeba było najpierw sobie z nią poradzić.

Tryb kampanii dla samotnego gracza ogranicza się właściwie do misji treningowych, mających na celu wyuczenie graczy jak najlepszych zachowań na torach oraz skutecznego prowadzenia wszystkich rodzajów pojazdów (tymi steruje się inaczej w zależności od masy, mocy silnika i innych właściwości). Większość zadań może nie jest szczególnie trudna do wykonania, ale żeby zdobyć we wszystkich konkurencjach złoty medal, trzeba niekiedy wykazać się nadludzkimi zdolnościami. Przyznam szczerze, że spodobało mi się takie rozwiązanie i poświęciłem mu dobre kilka godzin zabawy. Za wszystkie osiągnięcia otrzymujemy premie do kamieni milowych, punkty doświadczenia wpływające na wzrost poziomu kierowcy oraz kredyty potrzebne do kupowania nowych samochodów lub innych dodatków, takich jak kolor karoserii czy nowe stroje dla kierowcy. Dodam też, że do zapisywania stanu rozgrywki w trybie kampanii potrzebne jest nieustanne połączenie z Internetem, w przeciwnym razie możemy sobie co najwyżej wziąć udział w pojedynczych wyścigach.

TROCHĘ OLDSCHOOLU

Najnowsze dzieło Polyphony Digital mocno rozczarowało mnie liczbą dostępnych aut, która ogranicza się wyłącznie do trochę ponad stu sześćdziesięciu fur. Dla porównania, w Forza Motorsport 7 otrzymaliśmy jakieś sześćset samochodów więcej. To byłoby jeszcze do przeskoczenia, ponieważ i tak rzadko kiedy korzystamy ze wszystkich pojazdów w grach wyścigowych. Większy problem stanowi dla mnie znikoma liczba torów, których przygotowano wyłącznie czterdzieści. Patrząc na to z perspektywy konkurencyjnych tytułów i poprzednich odsłon serii, taka ilość wydaje się być mało śmiesznym żartem. Gdyby tylko wszystkie mapy były dopieszczone graficznie, wtedy mógłbym to przeboleć, ale niestety poziom oprawy wizualnej bywa bardzo nierówny.

Tryb fotograficzny to prawdziwy kosmos!
Tryb fotograficzny to prawdziwy kosmos!

Wszystkie pojazdy zostały przygotowane z ogromną pieczołowitością i całą masą detali, zarówno na zewnątrz, jak i w środku. Tego samego nie można natomiast powiedzieć o otoczeniu. Pod względem projektów, tory idealnie zgrywają się z rzeczywistymi odpowiednikami, co z pewnością jest ogromnym plusem dla osób, które na pamięć znają każdy zakręt Nürburgingu. Zastrzeżenia mam więc głównie do tekstur otoczenia (nie wliczając w to statycznych teł – te wyglądają ładnie, bo są po prostu zdjęciami w wysokiej rozdzielczości), które pozbawione są jakiegokolwiek wyrazu. Całość wydaje się być jakaś taka płaska, sztuczna, przez co nieustannie odnosiłem wrażenie, że mam do czynienia z remasterem gry z ubiegłej generacji konsol.

Gdyby Gran Turismo Sport faktycznie trafiło jeszcze na PlayStation 3 albo było tytułem startowym „czwórki”, wtedy na poziom oprawy wizualnej patrzyłbym z pewnością inaczej. Pech chciał, że po drodze do sklepów trafiło świetnie wyglądająca Forza Motorsport 7 (chociaż w tym przypadku opinie bywają różne) oraz Project CARS 2, tworzone przez znacznie mniejsze zespół niż Polyphony Digital i za mniejsze środki. Jeśli urzekły was zmienne i rewelacyjnie przygotowane warunki pogodowe w produkcji Slightly Mad Studios, to muszę dodać, że w Gran Turismo Sport nie macie co liczyć na tego typu atrakcje. Zapomnijcie również o zmiennej porze dnia, jedyne co można zrobić co wybrać konkretną godzinę przed rozpoczęciem wyścigu.

PROSZĘ CZEKAĆ…

To nie koniec zawodów, jakie towarzyszyły mi podczas testowania GT Sport. Z racji tego, że rankingowe wyścigi odbywały się średnio co dwadzieścia minut, większość czasu spędziłem w menu patrząc na przeskakujące wskazówki zegara. Co prawda, w tym czasie możemy poprawiać swój czas na wybranym przez twórców torze, ale zaliczanie po raz dwusetny tej samej, banalnie prostej trasy nie ma nic wspólnego z świetną zabawą. Najgorsze jest to, że w czasie oczekiwania na kolejny wyścig nie możemy robić innych rzeczy, np. modyfikować wyglądu kierowcy, kupować nowych lakierów, itp. Przez to wszystko gra dosyć szybko zaczyna być nużąca i odpychająca, a gdy już w końcu dołączymy do wyścigu, wbrew pozorom uśmiech nie pojawia się od razu na twarzy.

Powtórki jak zwykle stoją na wysokim poziomie.
Powtórki jak zwykle stoją na wysokim poziomie.

Po ograniu kilku innych tytułów, o których pisałem we wstępie, ciężko było mi przestawić się na diabelnie toporny system jazdy, z jakiego znana jest seria Japończyków. Serio, Polyphony Digital pod względem prowadzenia pojazdu przygotowało boleśnie archaiczny tytuł, który wręcz prosi się o jakiekolwiek modyfikacje. Zdaję sobie sprawę, że w tym momencie podpadam mocno fanom marki, ale uwierzcie mi na słowo, że sam kiedyś również zaliczałem się do tego grona. Z cyklem jestem od pierwszej części z PlayStation One, dlatego boli mnie, jak Sony pozwoliło na to, żeby ich flagowy tytuł z odsłony na odsłonę stawał się coraz gorszy. Konkurencja nie śpi i pod wieloma względami już dawno zostawiła w tyle skostniałe Gran Turismo.

CIOS DLA MARKI

Recenzja trochę zbyt mocno się już rozrosła, dlatego zwrócę jeszcze uwagę na jedną rzecz, która w założeniach jawiła się jako coś rewelacyjnego, a ostatecznie niemalże doprowadzała mnie do szewskiej pasji. Chodzi o system reputacji określany mianem Fair-Play Points (PFP), odpowiedzialny za dobieranie graczy do konkretnych wyników. Im większą ocenę mamy, tym częściej trafiamy na porządnych kierowców, szanujących zasady jazdy na torze. W teorii wygląda to niemalże idealnie, jednakże dosyć szybko przekonałem się, że to co na papierze, nie zawsze ma przełożenie na rzeczywistość. Mam nadzieję, że twórcy przy okazji kolejnych łatek poprawią tę funkcję, chociaż ciężko mi w to uwierzyć. Na tę chwilę, nie ważne jak bardzo będziemy starali się być w porządku w stosunku do innych zawodników, i tak istnieje szansa, że nasza ranga gwałtownie spadnie po jednym przejeździe. Wystarczy, że jakiś gamoń specjalnie uderzy w nasze auto, a wtedy my również jesteśmy karani za nieprzepisową jazdę. Takich sytuacji podczas wyścigu bywa całe mnóstwo, przez co nie odczuwałem frajdy z jazdy, tylko nieustannie stresowałem się tym, żeby tylko nikt nie musnął o moją karoserię.

Nie ważne po jakim terenie byśmy jechali, samochód i tak będzie nieskazitelnie czysty.
Nie ważne po jakim terenie byśmy jechali, samochód i tak będzie nieskazitelnie czysty.

Gran Turismo Sport ogromnie mnie zawiodło. Co prawda, wyścigi – pomimo niedociągnięć i złych decyzji producenta – potrafią sprawiać przyjemność, lecz w moim przypadku były to marginalne przypadki. Najnowsze dzieło Polyphony Digital to przestarzały tytuł, który osiągnie wyłącznie popularność dzięki znanej marce. Gdyby gra nosiła inną nazwę, prawdopodobnie szybko byśmy o niej zapomnieli. Chociaż z drugiej strony, sytuacja z GT Sport też nie wygląda zbyt kolorowo, ponieważ prywatne pokoje z wyścigami w większości świecą pustkami, dlatego jesteśmy zmuszeni do czekania tych nieszczęsnych dwadzieścia minut na kolejną rundę. Twórcy gry zapomnieli również, że w grach nastawionych na online warto przygotować w pełni działające serwery. Te nawet po przeprowadzonych beta testach oraz udostępnionej wersji demonstracyjnej nadal potrafią zrywać połączenie.

OCENA KOŃCOWA: 60/100

PLUSY:
+ treningi w trybie kampanii
+  świetny tryb fotograficzny
+ wysoka jakość pojazdów
+ muzeum historii motoryzacji
+ nastawienie na rozgrywkę online
MINUSY:
 nierówna oprawa wizualna
 skostniały system jazdy
 upierdliwy system PFP
 mała ilość tras
– 20 minut czekania na wyścig
 sporadyczne problemy z serwerami

Grę do testów dostarczyła firma Sony Interactive Entertainment Polska, za co serdecznie dziękujemy!

 

Werdykt

  • OCENA KOŃCOWA
    6
Podsumowanie

Nigdy nie przypuszczałem, że będę w stanie wystawić Gran Turismo tak niską ocenę końcową. Niestety najnowsza odsłona zawiodła mnie pod zbyt wieloma względami, żebym mógł przymknąć na to oko. Zamiast GT Sport już lepiej zaopatrzyć się w kilkuletnie Driveclub, które nie tylko lepiej wygląda, ale także oferuje znacznie przyjemniejsze tryby sieciowe.

60%
60
Średnia
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz