HyperX Alloy Core RGB / HyperX Pulsefire Core RGB – test klawiatury i myszy

0

Po serii klawiatur i myszy gamingowych, HyperX postanowił zrobić krok w tył i przygotować coś dla graczy, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę.

Propozycja „wejściowa” dla graczy od HyperX to membranowa klawiatura z podświetleniem RGB i nieprofilowana mysz z zaskakująco dużym zakresem DPI. Po tygodniu spędzonym z tymi urządzeniami mogę powiedzieć, że oba sprawdzają się naprawdę dobrze, choć nie oferują zbyt wielu fajerwerków.

Zacznijmy od klawiatury: po przesiadce z gigantycznego Corsaira K95 miałem wrażenie, że klawiatura od HyperX jest maleństwem, prawda jest jednak taka, że jej profil rozmiaru nie odbiega od standardowego. Uwagę zwraca natomiast sama wysokość urządzenia – profilując klawisze pod graczy, zdecydowano się tu na mocno wyniesiony front, który wręcz prosi się o podkładkę pod nadgarstki.

WYGODNE KLAWISZE, CAŁKIEM SOLIDNE PODŚWIETLENIE

Daje to jednak sporo miejsca klawiszom, których uskok jest na tyle wysoki, by wygodnie korzystało się z niego zarówno podczas pisania jak i gry. Reaktywność przycisków nie pozostawiała wiele do życzenia, choć raz zdarzyło się i zazwyczaj dobrze odpowiada na wciśnięcia klawiszy – jedynie F12 zachowywało się przez chwilę dziwnie, wciskając się kilkanaście razy po pojedynczym naciśnięciu, ale był to raczej jednostkowy przypadek.

W standardowym układzie klawiszy zwraca jedynie uwagę sposób zapisu symboli na klawiaturze – zamiast umieszczać dostępne pod shiftem alternatywy powyżej znaków i cyfr, HyperX zdecydował się zbierać wszystko w jednej linii, do czego trzeba się przyzwyczaić. Sprawę utrudnia nieco układ podświetlenia, który sprawia że patrząc pod kątem (czyli prawie zawsze) na rzędy F1-F-12 i rzędy cyfr widzimy bardzo niejednolicie podświetlone przyciski.

Na pochwałę zasługuje natomiast sam system LEDów odpowiadających za znaczną część wyglądu klawiatury – to on nadaje raczej minimalistycznej formie Alloy Core nieco charakteru, a mocne, wyraźne podświetlenie prezentuje się bardzo dobrze. Gdyby nie wspomniany wcześniej problem, sprawiający, że klawiatura wygląda najlepiej, gdy patrzymy na nią prosto z góry, można by system ten nazwać idealnym.

PROSTA KONFIGURACJA

Do konfiguracji świateł użyjemy przycisków funkcyjnych – Alloy Core ma pięć stref podświetlenia, które możemy przełączać indywidualnie lub regulować tempo przejścia kolorów na całej klawiaturze. Robimy to dość prosto bez konieczności korzystania z oprogramowania, co dla wielu może być plusem samym w sobie, choć oczywiście oznacza to także, że nie możemy ustalić indywidualnego podświetlenia dla konkretnych przycisków, jak WSAD.

Regulowana jasność i możliwość całkowitego wyłączenia podświetlenia w razie potrzeby stanowią dodatkowe atuty klawiatury, choć trzeba przyznać, że bez jakiegokolwiek światła wygląda ona dość szaro i zdecydowanie mniej czytelnie. Przydają się natomiast dwa stopnie jasności, które, gdy siedzimy po ciemku sprawiają, że nie piszemy na platformie z żarówek.

PULSEFIRE CORE RGB – NIEPOZORNA BESTIA

Pulsefire Core RGB to z kolei mały zwierzak, który świetnie ślizga się zarówno po podkładce jak i drewnianej powierzchni biurka, nie tracąc przy tym praktycznie wcale wydajności. Jako sprzęt „wejściowy” stawia na symetryczny kształt bez elementów profilowanych pod dłoń, co nie zmienia faktu, że podczas gry leży w niej całkiem dobrze.

Na pochwałę szczególnie zasługuje duży zakres DPI – czułość myszy można ustawić nawet na 6400, choć dla tak wysokiego poziomu trudno znaleźć jakieś konkretne zastosowanie. Przyciski do regulacji czułości ulokowane są dość standardowo, poniżej rolki, i są na tyle małe, że nie zawadzają podczas normalnego czy nawet bardziej intensywnego korzystania z urządzenia.

Podobnie zresztą prezentuje się sama rolka, która z jednej strony ma nie wystawać przesadnie poza profil myszy, a z drugiej całkiem dobrze reaguje na kliknięcia, sprawiając, że nie mamy problemów z korzystaniem z środkowego klawisza. Również dwa przyciski pod kciukiem (konfigurowalne), choć sprawiają wrażenie wykonanych z cienkiego plastiku, świetnie reagują na przyciśnięcia i jednocześnie tak scalając się z całą formą, że przypadkowe ich wduszenie jest praktycznie niemożliwe.

WYKOŃCZENIE ZE ŚREDNIEJ PÓŁKI

Miejscem, w którym widać, że mamy do czynienia z budżetową myszą są boki urządzenia. Z jednej strony ich pofalowany profil całkiem dobrze leży w dłoni, dając przyzwoitą kontrolę, z drugiej aż marzy się tu odrobina ogumienia, która poprawiałaby chwyt. Podobnie sprawa ma się z dwoma poślizgowymi polami pod spodem – plastikowe obszary pozwalają szybko śmigać po podkładce, ale zważywszy na niewielką wagę myszy można mieć wrażenie, że może ją przesunąć byle podmuch wiatru.

Pulsefire Core konfigurowane jest przy pomocą oprogramowania NGenuity, pozwalającego zmienić przypisane klawisze, określić styl podświetlenia i rozdzielczość pracy. Wszystkie te rzeczy robi się łatwo i wygodnie, ale testując zestaw miałem lekki zgrzyt przez to, że klawiaturę musiałem konfigurować ręcznie, a podświetlenie i ustawienia myszy mogłem załatwić kilkoma kliknięciami. Pozostaje mieć nadzieję, że HyperX pozwoli  w przyszłości na konfigurowanie w ten sposób także Alloy Core.

Choć mamy do czynienia z produktami wejściowymi, nie można raczej powiedzieć, że są to tanie peryferia – za Pulsefire Core RGB zapłacimy nieco poniżej dwustu złotych, ale Alloy Core to wydatek rzędu dwustu sześćdziesięciu złotych, czyli na poziomie, na którym zaczynają być dostępne klawiatury mechaniczne. Niemniej jednak, membranowa klawiatura od HyperX robi co może, by na poziomie użytkowym nie odstawać (a momentami nawet przewyższać) mechaniki w swoim pułapie cenowym, nie warto więc jej skreślać, szczególnie, jeśli lubimy, gdy nasze klawisze świecą w wyraźnych, żywych kolorach.

Sprzęt do testów dostarczyła firma HyperX, za co serdecznie dziękujemy!


Artur Cnotalski

Gra od kiedy pamięta. PCtowiec, który nie boi się konsol ani urządzeń przenośnych. Kiedy nie siedzi przy komputerze, prawdopodobnie gra w planszówki lub "papierowe" RPG.

Zostaw komentarz