Hej, Battle Royale – skąd przybyłeś, dokąd zmierzasz?

0

POPRZEDNIA NASTĘPNA

JAK ZWIERZĘTA DO KORYTA, CZYLI SZALEŃSTWO Z BATTLE ROYALE

Niepokojący jest kierunek, który obrał cały gatunek battle royale. Pierwszą przyczyną jest to, że znacznie obniżony został lot produkcji skupiających się na tego typu rozgrywce. Coraz bardziej rynek zalewa ogromna ilość klonów największych potentatów, czyli PUBGa i Fortnite. Z jednej strony mamy więc Ring of Elysium, który wygląda całkiem ciekawie, ale czuć od tej produkcji trochę zbyt duże inspiracje studiem Bluehole. Gdzieś po środku stoi H1Z1, będące pierwszym przedstawicielem gatunku na papierze, ale aktualnie będące gorszą darmówką, niż Fortnite i grą znacznie uboższą w stosunku do Playerunknown’s Battlegrounds. A z drugiej strony, troszkę zbyt mocno pachnące produkcją Epic Games Realm Royale. Nie tędy droga do sukcesu, drodzy twórcy.

Oto Ring of Elysium. Coś wam przypomina?

Właściwą ścieżką nie nazwałbym też wciskanie trybu battle royale do każdej możliwej produkcji, co jest powodem drugim. Może w GTAV ma to jeszcze sens, przyznaję. Ale w Dying Light? Taka opcja totalnie nie pasuje mi do produkcji Techlandu, która od początku była grą czysto kooperacyjną, a nie kompetytywną. Dlaczego tak wielkie marki jak Call of Duty czy Battlefield, zamiast skupić się na zabawie, z której są znane, sięgają po tryb zabawy, który całkowicie nie komponuje się z przedstawicielami tych serii? Po jaką cholerę w ten gatunek pcha się również Ubisoft? I nie w kontekście nowych produkcji, tylko francuskich marek mających swój charakter?

W Fear of Wolves chyba uda się poczuć klimat legendarnego S.T.A.L.K.E.Ra.

Żeby być całkowicie uczciwym, trzeba też powiedzieć, że na horyzoncie jest kilka ciekawych gier skupionych wyłącznie na battle royale. Chociażby Maelstrom, od debiutującego Gunpowder Games, który starcia do ostatniego żywego przenosi na fale morza. Albo SOS, które do gatunku wnosi powiew świeżości, umożliwiając współpracę z innymi lub zdradę swoich sojuszników. O Fear of Wolves nie wspominając, które bardzo mocno klimatem i settingiem przypominać ma legendarną serię S.T.A.L.K.E.R. Ale czy to wystarczy, by na ten odłam gier patrzono jeszcze w sposób poważny?

POPRZEDNIA NASTĘPNA

1 2 3 4 5 6 7

Gracz od 12 roku życia. Częściej z padem, rzadziej z myszką. Bliżej mu do niebieskiego, niż do zielonego. Zakochany w pudełkowych wersjach gier. Kolekcjoner steelbooków. W wolnych chwilach - kinoman.

Zostaw komentarz