Hej, Battle Royale – skąd przybyłeś, dokąd zmierzasz?

0

POPRZEDNIA NASTĘPNA

JAK OJCIEC I SYN, CZYLI BRENDAN GREENE

Imię, tak zwanego, „ojca battle royale”, już znacie. Jednak cała idea nie zrodziła się w jego głowie. Bezpośrednią inspiracją dla całego gatunku była powieść autorstwa Koshuna Takamiego zatytułowana… „Battle Royale”. Japończyk stworzył w niej wizję azjatyckiego kraju, w którym potężną władzę posiada rząd, panuje ogromne bezrobocie, a nowe pokolenie młodzieży, delikatnie mówiąc, nie zwiastuje nadejścia lepszych czasów. Tym samym w życie wprowadzony zostanie tajny projekt, w ramach którego porywa się uczniów, których wrzuca się w miejsce z ograniczonymi i kontrolowanymi granicami, a następnie zmusza się ich do walki na śmierć i życie. Brzmi znajomo?

Kadr z ekranizacji „Battle Royale” (2000, reż. Kinji Fukasaku)

Nie należy też nie wspomnieć o „Igrzyskach Śmierci”. Kinowy obraz, wyreżyserowany przez Gary’ego Rossa, oparty został o książkę Suzanne Collins, o tym samym tytule. Robi się nieco skomplikowanie? Już wyjaśniam – pomimo tego, że stwórczyni postaci Katniss Everdeen zapewniła, że książka zainspirowana została jej prywatnymi przeżyciami, widać pomiędzy jej dziełem, a dziełem Takamiego sporo podobieństw. Myślę jednak, że wizja Pani Collins była bardziej przystępna na zachodzie, podczas, gdy „Battle Royale” dopasowane zostało bardziej do niepokoi panujących na dalszym wschodzie. W ten oto sposób można było wykorzystać popularność obydwu dzieł i przenieść go na rynek gier.

I tutaj przechodzimy do Brendana Greene. To właśnie powyższe powieści była dla niego bezpośrednią inspiracją. Na początku drugiej dekady XXI wieku rozpoczął pracę nad modem do… moda Army 2, zatytułowanego DayZ. Swoją cegiełkę do tego dołożyło też zresztą wydarzenie Survivor GameZ, w którym spora ilość YouTube’owych oraz Twitchowych streamerów stanęła naprzeciw siebie właśnie w DayZ, grając do ostatniego żywego. Z czasem jednak popularność moda zaczęła się zmniejszać, za sprawą jej samodzielnej wersji.

Brendan „Playerunknown” Greene we własnej osobie.

Wtedy też swoje prace przeniósł do następnej odsłony serii ArmA. I jego działalność otrzymała dużo uwagi ze strony pełnoprawnych studiów zajmujących się grami. Pierwsze było Sony, które wyłowiłu Brendana i zatrudniło go do prac nad H1Z1, przy okazji kupując od niego licencję na „battle royale”. Po jakimś czasie jednak zgłosiło się do niego południowokoreańskie studio Ginno Games, które Greene’a zatrudniło w roli dyrektora kreatywnego i dało mu znacznie większe pole do popisu, w kontekście jego oczka w głowie. Dziś studio to nosi już inną nazwę. Bluehole Studio Inc.

POPRZEDNIA NASTĘPNA

1 2 3 4 5 6 7

Gracz od 12 roku życia. Częściej z padem, rzadziej z myszką. Bliżej mu do niebieskiego, niż do zielonego. Zakochany w pudełkowych wersjach gier. Kolekcjoner steelbooków. W wolnych chwilach - kinoman.

Zostaw komentarz