Gry, a wojna w Wietnamie, czyli wirtualny obraz tego konfliktu

0

POPRZEDNIA         NASTĘPNA 

STARCIA NA WIĘKSZĄ SKALĘ (RISING STORM 2: VIETNAM/BATTLEFIELD: VIETNAM)

Wojna w Wietnamie to oczywiście też starcia na większą skalę. Jest więc kilka bitew, które warte są wzmianki. Chociażby bitwa o wzgórze 937, które ochrzczone zostało mianem „Hamburger Hill”, ze względu na to, że amerykanie zostali podczas ówczesnego, frontalnego ataku przerzuci, niczym właśnie kanapka z wołowiną. Albo bitwa o miasto Hue, która była bezpośrednim następstwem północno-wietnamskiej Ofensywy Tet, a która po dziś dzień rysuje się jako jedno z najdłuższych i najbardziej krwawych starć tamtego konfliktu.

Gracze również mają okazje wziąć udział w tych oraz kilku innych popularniejszych bitwach wojny wietnamskiej. Wszystko za sprawą dwóch produkcji, czyli Rising Storm 2: Vietnam oraz Battlefield: Vietnam. Pierwszy z tytułów, jest kolejnym dziełem twórców Red Orchestry i podobnie jak tamta produkcja, kładzie ona ogromny nacisk na realizm oraz odpowiednie odgrywanie ról na polu bitwy. Druga produkcja natomiast, przynależy do serii której przedstawiać nie trzeba i oferuje dokładnie taką samą formę rozgrywki, jak praktycznie każda odsłona. Jest więc duża skala, dosyć przaśne starcia oraz możliwość używania rozmaitych pojazdów z tamtej epoki.

Są jednak dwie rzeczy, które łączą obydwie gry. Po pierwsze, każda z nich daje możliwość wzięcia udziału w starciach liczących do 64 graczy. Po drugie – i Rising Storm 2, i Battlefield: Vietnam, dają niepowtarzalną okazję, aby zasiąść za sterami legendarnego Hueya, w rytmie przygrywającego rocka z tamtejszej epoki. Jest to niezapomniane przeżycie, szczególnie, gdy weźmie się pod uwagę jak mocno UH-1 odbił swój znak w popkulturze. Bardziej z wojną w Wietnamie kojarzy się chyba wyłącznie amerykańska kurtka model M65.

POPRZEDNIA         NASTĘPNA 

 
1 2 3 4 5 6

Gracz od 12 roku życia. Częściej z padem, rzadziej z myszką. Bliżej mu do niebieskiego, niż do zielonego. Zakochany w pudełkowych wersjach gier. Kolekcjoner steelbooków. W wolnych chwilach - kinoman.

Zostaw komentarz