Growy horoskop, czyli jakim miesiącem jest dla branży luty?

0

Zapraszam na nietypowy przegląd.

Ciężko określić jakim miesiącem w branży jest tegoroczny luty. Nie da się też jednoznacznie przewidzieć jak wypadną najgłośniejsze premiery w tym okresie. Metal Gear Survive przy okazji beta-testów pokazało, że może dawać radę, jednak wciąż jest to tytuł budzący ogromne wątpliwości. Kingdom Come: Deliverance z kolei, na papierze wygląda świetnie, ale słaba mechanika i technologiczne niedopracowanie mogą zaprzepaścić tę produkcję. Jest jeszcze remake Shadow of the Colossus, którym zajmuje się Bluepoint Games, ale tutaj też można obawiać się braku doświadczenia studia, które głównie zajmowało się tworzeniem portów i remasterów (chociaż obecne recenzje wypadają bardzo dobrze).

Nie obawiajcie się jednak, w tym artykule nie będę się bawił we Wróżbitę Macieja, który spróbuje przewidzieć jakie będą te produkcje. Postanowiłem pójść w innym kierunku, a mianowicie przyjrzeć się jak wyglądał najkrótszy miesiąc roku w growej branży na przestrzeni ostatnich pięciu lat. Co był on w stanie nam przynieść? Czy było to więcej dobrego czy złego? Zapraszam na ten specyficzny przegląd. I zaczynać będę od najświeższych wspomnień, czyli…

LUTY 2017

Nie trudno byłoby wskazać najjaśniejszy punkt tego okresu – byłoby to Horizon: Zero Dawn. Mam tutaj jednak pewien problem, ponieważ gra miała światową premierę 28 lutego, ale u nas pojawiła się dzień później, co przypadło już na… marzec. Chciałbym się tutaj ograniczyć do polskich terminów, więc co byłoby innym, potężnym atutem lutego anno domini 2017, jeżeli nie Horizon? Bez wątpienia NioH. Gra zebrała świetne oceny (średnia 88 na Metacriticu mówi sama za siebie), oferując przy tym bardzo dużo rozgrywki i wyjątkowo szczegółowo zaprojektowany świat, czerpiący garściami z kultury japońskiej. Ba, wystarczy spojrzeć jakie recenzje, na wspomnianym przed chwilą portalu, wystawiali sami gracze – 263 opisów pozytywnych, przy 54 mieszanych oraz jednoznacznie negatywnych, co daje user score na poziomie 8,5. Prawilnie przypominam tylko, że drugi Battlefront w tej samej statystyce ma 1,0… ale to chyba nie najlepszy przykład. Eee…

Wróćmy na poważne tory. W tym samym miesiącu całkiem nieźle poradziło sobie też Halo Wars 2 (Dawid ocenił je na 88%), które pokazało, że wciąż można na rynku spotkać porządnego RTS-a oraz Sniper Elite 4 (Łukasz był „mniej łaskawy”, bo z jego strony ocena na poziomie 75 procent), oferujące jeszcze więcej przyzwoitej i satysfakcjonującej zabawy w strzelca wyborowego. Nie wypada zapomnieć też o Torment: Tides of Numenera (tym razem Adam dał grze 92(!) procent), które pokazało, jak w dzisiejszych czasach powinno się robić produkcje oparte na klasycznych mechanikach gatunku RPG.

Nie był zły ten zeszłoroczny luty, prawda? Trzeba jednak też uczciwie przyznać, że na jego wizerunku pojawiła się pewna drobnych rozmiarów rysa, czyli For Honor. Gra Ubisoftu miała mocną kampanię marketingową jeszcze przed wejściem na rynek i – faktycznie – zgodnie z obietnicami gra zaoferowała naprawdę świetny system walki, jednak cóż z tego, skoro produkcję zabiły klasyczne problemy francuskiego studia z ziemniakami… znaczy, z serwerami. Przez początkową fazę beznadziejne działanie funkcji sieciowych odepchnęło dużą ilość graczy, przez co dzisiaj populacja graczy walczących między sobą w For Honor wygląda bardzo blado, jak na jeszcze całkiem świeży produkt AAA.

PLUSY: NioH, Torment: Tides of Numenera, Halo Wars 2, Sniper Elite 4
MINUSY: For Honor
WERDYKT: 4:1 na korzyść lutego. Bardzo dobry miesiąc zeszłego roku

 

1 2 3 4 5

Gracz od 12 roku życia. Częściej z padem, rzadziej z myszką. Bliżej mu do niebieskiego, niż do zielonego. Zakochany w pudełkowych wersjach gier. Kolekcjoner steelbooków. W wolnych chwilach - kinoman.

Zostaw komentarz