Fe – wyprawa do krainy magicznych zwierząt

0

Dziwnie i czarująco

Fe jest na swój sposób unikalne. To gra o dziwnym stworku, w dziwnym krainie, który śpiewa do innych jej mieszkańców. Platformówka o świetnej, choć nie zawsze czytelnej oprawie graficznej i potęgującym baśniową atmosferę tle muzycznym. I tytuł miejscami przyjemniejszy wizualnie, niż pod względem rozgrywki.

W BAŚNIOWYM LESIE…

Gra zaczyna się bez złożonego wyjaśnienia. Po krótkim filmowym wprowadzeniu lądujemy w środku dziwnie wyglądającego lasu jako zwierzątko złożone w większości z czerni i spiczastych elementów. Nasz stworek póki co nie umie zbyt wiele, potrafi podskakiwać i wspinać się na niezbyt wysokie przeszkody, a gdy on (albo ja) jest sfrustrowany, wydaje z siebie przeciągły skowyt, którego intensywność reguluję przesuwając mysz w górę lub dół.

Między zbudowanymi z ciemnych wielościanów drzewami i kamieniami coś się rusza, przyciągając mój wzrok. To przypominające sarnę zwierze chce, bym za nim szedł. Kiedy w końcu udaje mi się je dogonić, śpiewamy sobie piosenki, a gdy wreszcie nasze głosy zaczynają rezonować na jednej częstotliwości, mój nowy przyjaciel zgadza się pomóc. Podwozi mnie na swoim grzbiecie do najbliższego wielkiego kwiatu, a jego piosenka otwiera mi drogę naprzód.

W ciągu pierwszych piętnastu minut dowiaduję się, że w baśniowej krainie pojawili się najeźdźcy – dziwne stwory w hełmach, które porywają i niewolą magiczne zwierzęta. Nasz bohater, który jak zakładam, nazywa się Fe, nie ma z nimi większych szans – to szczenię, które poza swoim uroczym zawodzeniem nie może zdziałać zbyt wiele. By pokrzyżować plany musimy więc posługiwać się sprytem, przemykając w krzakach, które są niemal identycznej barwy co nasz stworek. Póki nas nie widać, jesteśmy bezpieczni.

Świat Fe to miejsce pełne łamigłówek rozwiązywanych z pomocą specjalnych zdolności i pieśni, jakie zdobywamy podczas gry. Te ostatnie pozwalają ożywiać leśną florę, sprawiając, że otwiera nam nowe ścieżki przez drewniano-kamienny labirynt. Tego jak i gdzie ich używać uczymy się z obserwacji, bo Fe niemal w ogóle nie korzysta z tekstu. Trudno nie dostrzec tu inspiracji Journey, inną produkcją, która stawiała na pokazywanie, a nie mówienie, jednak wydany pod logo EA Originals gra robi wiele rzeczy po swojemu.

O tym, jakiej pieśni trzeba w danym momencie użyć, dowiadujemy się dzięki dość przejrzystemu kodowaniu kolorami – do żółtych roślinek potrzebujemy żółtego zaśpiewu, pomarańczowych – pomarańczowego, i tak dalej. Jest prosto, przejrzyście i satysfakcjonująco. Jest też dużo biegania w kółko.

Fe

ZAGUBIENI W KRAINIE FIOLETU

Fe to metroidvania – gra, w której dużo napotkanej na początku zawartości jesteśmy w stanie odkryć dopiero po jakimś czasie, wracając do znanych lokacji z nowymi mocami. Szczęśliwie, większość tego, co czeka nas za takimi przeszkodami, to opcjonalne znajdźki – jeśli nie mamy ochoty, nie musimy kręcić się w kółko zbyt długo. Czasem jednak nie mamy wyboru, a na wspinaniu się, skradaniu i śpiewaniu do rozmaitych roślinek i zwierząt spędzimy większość gry. Uzupełniające całość zagadki są dość proste – lekko przedłużają rozgrywkę, nie psując dynamiki zwiedzania baśniowej krainy.

Produkcja szwedzkiego studia Zoink oferuje niesamowite wizualia, które sprawiają, że badanie jej świata to duża przyjemność. Oprawa graficzna nie jest jednak pozbawiona wad – choć zmieniają się dominujące na ekranie barwy, niemal całą grę poruszamy się w tych samych środowiskach, z czasem uświadamiając sobie, że mapy, które przemierzamy są dość puste. Zwierzęta pojawiają się tylko tam, gdzie czeka na nas zagadka, podobnie zresztą jak rośliny – te duże i kolorowe praktycznie nigdy nie występują przypadkiem. Więcej niż raz zdarzyło mi się zgubić w labiryncie korytarzy lub nie zauważyć drzewa, po którym miałem się wspiąć do następnego celu, krążyłem więc w kółko, nie mogąc odróżnić poszczególnych korytarzy.

Mimo tego problemu wrażenia z Fe są raczej pozytywne. Przyjemnie patrzy się, jak wiewiórkowaty stwór kica po drzewach i reguluje jego zawodzenie, by dostroić się do śpiewu innych zwierząt. Kiedy zyskujemy zdolność szybowania, mapa otwiera się akurat na tyle, by przemierzanie jej było szybkie i przyjemne, a widok monumentalnej bestii, po której będziemy się wspinać w drugiej połowie gry pozwala na chwilę zapomnieć o powtarzalności reszty wytworzonego świata.

Fe jest piękne, a jego historia, opowiadana głównie z pomocą krótkich, niemych filmików potrafi zaciekawić. Trzy godziny rozgrywki to dość, by przetestować wszystkie oferowane mechaniki i nie znudzić się bardziej monotonnymi sekcjami. Kiedy skończymy odkrywać opowieść możemy wrócić do magicznego lasu, by znaleźć ostatnie ukryte skarby i tablice przedstawiające perypetie bohaterów i wrogów. Albo uśmiechnąć się do ekranu końcowego i uznać przygodę za zakończoną, bo ganianie za ostatnimi znajdźkami to bardziej praca, niż zabawa.

OCENA KOŃCOWA: 70/100

PLUSY:
+ niesamowity klimat
+ oryginalna oprawa graficzna
+ udźwiękowienie
+ dynamiczna rozgrywka
MINUSY:
 brak wyzwań
strona wizualna jest odrobinę zbyt monotonna

Grę do testów dostarczyła firma Electronic Arts Polska, za co serdecznie dziękujemy!

 

WERDYKT

  • OCENA KOŃCOWA
    7
  • Ocena użytkowników (0 głosów)
    0
    Your Rating:
Podsumowanie

Fe jest malownicze, bajkowe... i nieco zbyt jednolite.

70%
70
Dobra
Artur Cnotalski

Gra od kiedy pamięta. PCtowiec, który nie boi się konsol ani urządzeń przenośnych. Kiedy nie siedzi przy komputerze, prawdopodobnie gra w planszówki lub "papierowe" RPG.

Zostaw komentarz