Easter Eggi w grach. Dlaczego tak bardzo je lubimy?

0

Niech ktoś powstrzyma tę karuzelę śmiechu.

Gdy wspomnimy przy babciach o „jajkach wielkanocnych”, w ich głowach zaszczepimy wizję kolorowych pisanek, święconek i świątecznego nastroju. Bo babcie nie wiedzą, że tzw. easter eggi to znacznie więcej niż stukanie się jajkami przy rodzinnym stole. Graczom raczej nie trzeba rozwlekle tłumaczyć czym jest to zjawisko, dlatego zaznaczę wyłącznie, że chodzi o mniejsze lub większe nawiązania w grach wideo do przedstawicieli wirtualnej rozrywki, bądź innych dzieł kultury, polityki, itp. Co roku na YouTubie i najróżniejszych portalach z całego świata możemy znaleźć zestawienia najlepszych ciekawostek przygotowanych przez producentów. Easter eggi w grach występują ostatnimi laty coraz częściej, ponieważ z przyjemnością odkrywamy kolejne sekretne sekrety oraz żarciki twórców gier. Co więc sprawia, że tak bardzo je lubimy?

Można byłoby sądzić, że easter eggi to stosunkowo nowy pomysł, ale tego typu zabiegi funkcjonują w branży od prawie czterdziestu lat. Pierwszy ukryty przekaz mogliśmy znaleźć w grze Adventure z 1979 roku wydanej na Atari 2600. Twórcy urządzenia niechętnie pozwalali na umieszczanie nazwisk twórców w ich grach, dlatego Warren Robinett postanowił jakoś obejść ten problem. W jednym z licznych korytarzy dodał ukryte przejście do pokoju, gdzie wyświetlały się jego dane osobowe. Już wtedy maszyna ruszyła i nikt nie odczuwał potrzeby żeby ją zatrzymać. Zamiast tego, na przestrzeni lat tworzono kolejne „jajka wielkanocne”, jak chociażby tajemnicza wiadomość Masato Nishimury umieszczona w Sonic CD, śmierć Guybrusha w Secret of Monkey Island 2 czy popularny krowi poziom w drugiej odsłonie Diablo. W tym momencie można już zauważyć, że bonusowe treści przygotowane przez producentów różnią się sposobem komunikacji z graczem, swoim celem oraz metodą przedstawienia.

Adventure - pierwszy easter egg w historii
Adventure – pierwszy easter egg w historii

Zdecydowanie najpopularniejszymi – i jednocześnie najłatwiejszymi w realizacji –  easter eggami są drobne nawiązania do innych dzieł popkultury. Nie wymaga to od developera dużego nakładu pracy, a efekt zazwyczaj bywa znakomity. Do głowy przychodzi mi od razu lokacja z Wiedźmina 2, w której znajdujemy martwego asasyna odzianego w strój Altaira. Co ciekawe, skrytobójca leży w sianie, co jest wyraźnym nawiązaniem do skoku wiary z serii Assassin’s Creed. Trochę inaczej do tematu podeszło inne polskie studio – Techland, umieszczające w Dead Island postać Jasona Voorheesa (właściwie to był zwykły przeciwnik, tyle, że z charakterystyczną maską i odpowiednim imieniem) z filmu „Piątek Trzynastego”. W przeciwieństwie do zabiegu CD Projekt RED, tym razem bohater nie służył wyłącznie za wystrój wnętrz, tylko był aktywnym przeciwnikiem. Na tę chwilę prawdopodobnie najpopularniejszym motywem występującym w innych grach jest dark soulowe ognisko z wbitym mieczem (łom z Half Life powoli odchodzi do lamusa), pojawiające sie regularnie w kolejnych produkcjach. Znajdziemy je m.in. w Borderlands 2, Wiedźminie 3, Overwatch, Just Cause 3, a nawet w World of Warcraft.

Wolał zginąć, niż stanąć w szranki z Geraltem.
Wolał zginąć, niż stanąć w szranki z Geraltem

Kolejny sposób na przygotowanie easter eggów to wrzucenie do swojej produkcji humorystycznej wstawki nie będącej odniesieniem do innego dzieła. W tym przypadku twórcy gier muszą włożyć w to trochę więcej wysiłku, gdyż do przygotowania takich „jajek wielkanocnych” wymagane jest zaprogramowanie nowych animacji i modeli postaci, bądź innych stworzeń. Ponadto, odblokowanie tych sekretów wymaga zazwyczaj od użytkowników nie lada główkowania i wykonywania w odpowiedniej kolejności poszczególnych czynności. Za przykład niech posłuży pierwsza część Mirror’s Edge, gdzie w misji z konwojem policji możemy sprawić, że po ulicach miasta przebiegnie gigantyczny szczur. Podobny motyw wykorzystano w Battlefieldzie 4 – w dziele DICE natrafiamy na Megalodona, potężnego prehistorycznego rekina. Easter eggi tego typu są zabawne i zaskakujące, ponieważ zazwyczaj występują w tytułach, do których kompletnie nie pasują, zaburzając poważny ton historii. Atmosferę w taki sposób postanowił również rozładować Crytek w drugiej odsłonie Crysisa – w jednej z misji natrafiamy na windę, a po jej otwarciu oglądamy pokaz żołnierzy wroga tańczących w rytmie disco.

Na Megalodona niestety nie można było zapolować
Na Megalodona niestety nie można było zapolować

Ciekawe i chyba najbardziej złożone są także easter eggi rozbudowujące grę o dodatkową, grywalną zawartość, tak jak zrobił to np. Rage, gdzie odblokowywaliśmy ukryte poziomy nawiązujące do Dooma. Przejawia się to też często możliwością uzyskania dostępu do gry w grze, czego dobrym przykładem może być Call of Duty: Black Ops 2, pozwalający na odpalenie kultowego Pitfalla. Zdecydowanie jednak moim ulubionym żartem twórców jest alternatywne zakończenie Far Cry’a 4. Wystarczy, że w scenie obiadu poczekamy na powrót Pagan Mina, a ten zabierze nas do swojego helikoptera i wtedy ujrzymy napisy końcowe. Świetną robotę zrobił również swego czasu Hideo Kojima, burzący czwartą ścianę w pierwszych przygodach Snake’a na PlayStation One. Chodzi mi o walkę z telepatą Psycho Mantisem w Metal Gear Solid, zdradzającym informacje zapisane na karcie pamięci umieszczonej w konsoli oraz odczytującym nasze myśli (a raczej ruchy kontrolera) – żeby go pokonać, trzeba było przepiąć DualShocka do drugiego portu.

Ten nietypowy pojedynek ma już prawie dwadzieścia lat na karku
Ten nietypowy pojedynek ma już prawie dwadzieścia lat na karku

Mógłbym na ten temat pisać jeszcze długo, ponieważ interesujących przykładów jest od zatrzęsienia. Easter eggi to świetna odskocznia od poważnych historii – niekiedy zdradzają prace nad kolejnymi produkcjami (gazeta z informacją o ludziach zarażonych grzybem w Uncharted 3), nawiązują do innych tytułów, rozbudowują grę o dodatkowe poziomy, ale przede wszystkim… bawią. Uśmiechu nigdy za wiele, dlatego liczę na to, że w najbliższych latach producenci nie zrezygnują z „jajek wielkanocnych”, tylko będą kombinować nad jeszcze atrakcyjniejszymi sekretami. W tym miejscu kończę swój wywód, ale to jeszcze nie koniec zabawy. Na kolejnych stronach umieściłem materiały filmowe znalezione w Internecie, prezentujące kilka ciekawych easter eggów, o których nie wspomniałem w tekście. Miłego oglądania!

 
1 2 3
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz