Droga do gwiazd. Recenzja Endless Space 2

0

Jeszcze jedna tura.

Zacznę może od tego, że nie znam pierwszej części Endless Space, ale odkryta niedawno miłość do gatunku 4X nie pozwoliła mi przejść obok „dwójki” obojętnie. Pierwsze godziny z Endless Space 2 nie należały do najłatwiejszych, ale z każdą koleją chwilą rozumiałem więcej i coraz trudniej było mi oderwać się od mapy galaktyki. „Jeszcze jedna tura i spać” – powtarzałem wielokrotnie, ale sen nie przychodził.

MOC MOŻLIWOŚCI

Jeszcze przed rozpoczęciem właściwej rozgrywki gracz musi zadecydować nie tylko o rasie, której losami pokieruje, ale także liczbie i rodzaju przeciwników, poziomie trudności, prędkości gry, a nawet kształcie, rozmiarze i zagęszczeniu galaktyki. Najtrudniejsza jest bez dwóch zdań decyzja o wyborze rasy. Każda, a jest ich osiem, posiada charakterystyczny rys – filarem Zjednoczonego Imperium są przemysł i imperializm, Sophonów nauka, a Vodyani religia. Unikalne zdolności i jednostki specjalne są zakorzenione w naturze lub kulturze rasy, dzięki czemu gra każdą z nich jest wyjątkowa. Zapewniam was, że poznanie mocnych i słabych stron wszystkich frakcji to zadanie na wiele długich wieczorów.

Zdarzenia losowe stawiają gracza przed różnymi wyborami

Rozgrywka jest też dla każdej z ras wyjątkowa ze względu na fakt, że każda posiada swoją unikalną linię fabularną w postaci prostych zadań przybranych w bogate, ale nie przesadnie długie opisy. Regularnie stawia się gracza przed różnymi wyborami, które niosą ze sobą mniejsze lub większe konsekwencje. Poza zadaniami fabularnymi, można wziąć też udział w misjach pobocznych. Niestety, ich różnorodność jest relatywnie niewielka. Nie zmienia to jednak faktu, że stanowią miłe urozmaicenie. Atmosferę gry podkreśla przepiękna i klimatyczna oprawa audiowizualna. Zarówno sama galaktyka, jak i ręcznie rysowane plansze prezentują się wyśmienicie. Niekiedy tylko, przy większej liczbie jednostek pojawiają się problemy z czytelnością. Muzyka stanowi doskonałe tło dla rozgrywki.

EXPLORE, EXPAND, EXPLOIT, EXTERMINATE

Filarami Endless Space 2 są eksploracja kosmosu, eksploatacja surowców, eksterminacja przeciwników oraz ekspansja na polu gospodarki, nauki i kultury. Na początku widok niezliczonych okienek wypełnionych po brzegi informacjami i kolorowymi ikonkami może przyprawić o przysłowiowy zawrót głowy, dlatego każdy, kto nie należy do grona weteranów pierwszej części i nie chce sparzyć się na Endless Space 2, obowiązkowo powinien zapoznać się z obszernym samouczkiem, który wprowadza w tajniki rozgrywki. Niestety, nie wszystkie zasady nią rządzące zostały w samouczku wyłożone w sposób należyty i wyczerpujący. Co więcej, testowana przeze mnie wersja gry była przetłumaczona połowicznie – język polski mieszał się co rusz z językiem angielskim. Mam nadzieję, że w wersji premierowej problem ten zostanie naprawiony, ponieważ dla wielu graczy język może być barierą nie do przeskoczenia.

Liczba technologii do opanowania jest ogromna, całe szczęście, że w grze nie zabrakło podpowiedzi

Genialne jest to, że wszystko jest tutaj ze sobą ściśle powiązane. Rozwijanie nowych technologii i rozbudowa infrastruktury poszczególnych planet przyczynia się do wzmacniania konkretnych frakcji politycznych, przy pomocy których ustanawia się później różne prawa. Na sytuację polityczną wpływ mają też decyzje podejmowane podczas misji pobocznych, o których była mowa wyżej. Kiedy podstawowe potrzeby mieszkańców kontrolowanego przez nasze imperium systemu planetarnego są zaniedbywane, drastycznie rośnie ryzyko rebelii. Sprawdza się zatem stara prawda, która mówi, że kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Jeżeli ogień rebelii ogarnie więcej systemów, nasze dominium rozsypie się jak domek z kart.

Nawet galaktyka średnich rozmiarów robi wrażenie

Kolejne kluczowe elementy Endless Space 2 to dyplomacja oraz wojna. Stosunki dyplomatyczne można nawiązać zarówno z innym imperium, jak i pomniejszą nacją. Pole do działania jest spore – otwarcie lub zamknięcie granic,  umowy handlowe, wymiana surowców i technologii, trybuty, a w ostateczności wojna. Małych sąsiadów da się włączyć do imperium na drodze pokojowej, poprzez wykonanie specjalnej misji lub po prostu podbić. Potyczki rozgrywane są automatycznie, a na ich rezultat wpływ ma nie tylko siła naszej kosmicznej armady, ale także wybrana przed bitwą przez gracza formacja bojowa. Jednostki flotylli da się też samodzielnie udoskonalać przy pomocy różnych pozyskanych podczas gry komponentów.

Możliwość samodzielnej modyfikacji statków daje niesamowitą frajdę

Na osobny akapit zasługują bohaterowie. Każdy ma drzewko zdolności, które składa się z trzech części, są to: zdolności podstawowe, zdolności rasowe i zdolności klasowe. Te z kolei dzielą się na używane w trakcie kierowania flotą lub zarządzania systemem planetarnym. Herosi stoją też na czele partii politycznych i dysponują swoimi statkami kosmicznymi, które tak jak podstawowe jednostki flotylli można samodzielnie modyfikować. Bohaterowie mają zatem bezpośredni wpływ na różnorodne aspekty rozgrywki.

WŚRÓD GWIAZD

Jak już wspomniałem we wstępie, nie znam pierwszej części Endless Space, ale w drugiej zakochałem się od pierwszego… no, może od drugiego wejrzenia. Wysoki próg wejścia na pewno będzie stanowił przeszkodę dla wielu amatorów strategii, ale uwierzcie mi na słowo, warto zaczerpnąć z ukrytych pokładów cierpliwości i poświęcić kilka partii na naukę podstaw. Satysfakcja gwarantowana. Endless Space 2 może pochwalić się złożoną i wciągającą mechaniką rozgrywki oraz przepiękną grafiką i ścieżką dźwiękową. Dodajcie do tego rozgrywkę wieloosobową i wsparcie dla modów.

Grę do testów dostarczyła firma Cenega, za co serdecznie dziękujemy!

 

Werdykt

  • Fabuła i klimat
    8
  • Grafika
    9
  • Dźwięk
    9
  • Dopracowanie
    9
  • Grywalność
    9
  • Ocena użytkowników (0 głosów)
    0
    Your Rating:
Podsumowanie

Endless Space 2 to gra trudna i złożona, ale niezwykle satysfakcjonująca. Pozycja obowiązkowa dla wielbicieli science fiction oraz gatunku 4X. Dla wielu graczy przeszkodą nie do przejścia może być stosunkowo wysoki próg wejścia.

88%
88
Bardzo dobra
Dawid Sych

Indiana Jones i nerd w jednym. Zawsze wszystko wie i zawsze we wszystkim ma rację, więc lepiej nie wchodzić z nim w polemikę. Amator nowych technologii, dobrych książek i seriali.

Zostaw komentarz