Dlaczego oglądamy streamy z gier?

0

POPRZEDNIA

OSZCZĘDNOŚĆ

Prawda jest taka, że mało kogo stać na granie we WSZYSTKIE gry. Czasem nie jesteśmy w stanie czegoś kupić, czasem nie możemy pozwolić sobie na kupienie wszystkiego na czas, na premierę, a tymczasem Twitch jest pełen grających, szczególnie w dniu, gdy produkcja trafia na sklepowe półki (lub nawet wcześniej!).

Twitch i YouTube dają nam możliwość obejrzenia rzeczy, po które sami byśmy nie sięgnęli ze względu na ograniczenia czasowe albo finansowe. Daje nam szansę na poznanie tytułów, które z rodziną, dziećmi i nadmiarem pracy, po prostu by się w kalendarzu nie zmieściły, albo spojrzenia na te wyjątkowo kiepskie, bez płacenia twórcom, którzy je popełnili. Wspominaliśmy zresztą chyba, że za streamy wiele osób nie płaci wcale, nie?

WSPÓŁZAWODNICTWO

Mówiliśmy już o ekspertach w grach, profesjonalistów, którzy zjedli zęby na popularnych sieciowych produkcjach, ale jest jeszcze jeden aspekt tego wszystkiego – prawdziwe, profesjonalne rozgrywki. Streamowanie e-sportowych meczy to standard.

Oglądanie najwyższej klasy ekspertów, zmagań gości, którzy o swojej wybranej grze myślą zupełnie inaczej, szybciej i dokładniej niż my potrafi być równie przyjemne, jak śledzenie nagrania z linii produkcyjnej w wielkiej fabryce – dokładne, precyzyjne zagrania, które robią wrażenie wyczuciem czasu, a często też pomysłowością ich autorów to coś, co trudno zobaczyć gdzieś indziej.

Oczywiście, profesjonalne rozgrywki potrafią być nudne jak flaki z olejem i nie dostarczyć nam nic, ale to rzadkość. Chce się powiedzieć, że nudne turnieje zdarzają się znacznie rzadziej niż nudne mecze piłki nożnej, bo w takim Overwatch League nawet ostatni zespół potrafi dostarczyć naprawdę dużo emocji.

POCZUCIE WYŻSZOŚCI

Czasem zamiast oglądać lepszych od siebie chcemy obejrzeć tych… gorszych. Świetne angielskie określenie „backseat gaming” czyli granie z fotela pasażera, dobrze opisuje o co chodzi – oglądanie gier, w których jesteśmy naprawdę doskonali ogrywanych przez ludzi, którzy radzą sobie gorzej potrafi być bardzo ciekawe.

Bo nie oszukujmy się – fajnie jest sobie czasem pomamrotać „CO ON ROBI!?” albo zasypać czat przy streamie emotkami kappy czy łapania się za głowę. Bo, do diabła czasem potrzebujemy poczuć się naprawdę fajni, a to jest jakaś droga. I póki nie zachowujemy się jak paskudne ludzkie istoty, obrażając i wyśmiewając streamerów, chyba nie ma w tym nic złego, prawda?

POPRZEDNIA

1 2 3
Artur Cnotalski

Gra od kiedy pamięta. PCtowiec, który nie boi się konsol ani urządzeń przenośnych. Kiedy nie siedzi przy komputerze, prawdopodobnie gra w planszówki lub "papierowe" RPG.

Zostaw komentarz