Ciemna Strona Mocy nie taka ciemna. Wrażenia z kampanii fabularnej w Star Wars Battlefront II

0

Hollywoodzka klisza, ale za to jaka!

Od czasów Star Wars Knights of The Old Republic II: The Sith Lords brakowało mi gry wideo z uniwersum Gwiezdnych Wojen z naprawdę oryginalną fabułą. Kiedy na horyzoncie zaczął majaczyć Battlefront II i postać Iden Versio, dowódczyni elitarnego imperialnego Oddziału Inferno, byłem wniebowzięty. Czy EA DICE udało się zaserwować nam w końcu coś wyjątkowego, czy otrzymaliśmy kolejną kliszę?

DOBRE ZŁEGO POCZĄTKI

Nasza bohaterka od dziecka wychowywana była w wierze, że Imperium to synonim ładu i porząku, który zepsuta Rebelia chce za wszelką cenę zburzyć. Iden zapracowała swoimi czynami w służbie Imperatora na rangę dowódcy elitarnego Oddziału Inferno. Świat bohaterki legł w gruzach, kiedy druga Gwiazda Śmierci została zniszczona przez Rebeliantów, a Imperator Palpatine zabity. Szybko okazało się jednak, że Lord Sithów przygotował się również na ewentualność swojej śmierci.

Prolog Star Wars Battlefront II to bez wątpienia najlepszy fragment gry. Infiltracja statku Rebeliantów, bitwa o Endor i desperacka ewakuacja oddziałów Imperium po zdawać by się mogło druzgocącej klęsce, zrobiła na mnie naprawdę ogromne wrażenie. Niestety, wszystko, co dobre, szybko się kończy. Zanim zdążyłem oswoić się z imperialnym pancerzem bojowym, Iden wskoczyła w buty Rebeliantki, co w sumie łatwo było przewidzieć, chociażby po tym, jak potoczyła się fabuła The Force Unleashed.

BRAKI FABULARNE ŁATAMY EFEKTAMI

Chociaż kampania fabularna Star Wars Battlefront II i historia Iden Versio to klasyczna hollywoodzka klisza, dostarczyła mi mocy wrażeń. Dlaczego? Wszystko dzięki kilku prostym trikom, obok których żaden fan Gwiezdnych Wojen nie przejdzie obojętnie – przez ekran przewijają się znane z filmowej sagi postaci i planety, a w tle przygrywa znajoma muzyka. Każdy, kto grał wcześniej w gry wideo osadzone w uniwersum Gwiezdnych Wojen, wie jednak, że to za mało, aby z gniota zrobić hit.

EA DICE przyprawiło Star Wars Battlefront II szczyptą Battlefielda, a silnik Frostbite zrobił z gry wizualną ucztę. Zarówno walki na ziemi, jak i potyczki w przestrzeni kosmicznej prezentują się nieziemsko. Dodajcie do tego możliwość wcielenia się w kultowych bohaterów z uniwersum Gwiezdnych Wojen, a na moment naprawdę przeniesiecie się do odległej galaktyki. Kiedy zdejmiecie jednak różowe okulary, łatwo zauważycie, że tak jak w przypadku gry Battlefield 1, kampania fabularna Star Wars Battlefront II to po prostu rozbudowany samouczek do trybu wieloosobowego.

Skoro już o tym aspekcie mowa, to podczas rozgrywki zasiądziecie za sterami kilku myśliwców i innych maszyn, jak również sprawdzicie w akcji zróżnicowaną broń i wyposażenie. Kampania fabularna pozwoli wam nawet na oswojenie się z kartami, które wykorzystywane są w trybie wieloosobowym. Niezależnie od tego, jaki jest wasz stosunek do gry, warto się z nią zapoznać, nie tylko dla poznania historii Iden Versio i Oddziału Inferno, ale także kluczowych dla rozgrywki mechanik.

Przy okazji omawiania kampanii fabularnej Star Wars Battlefront II warto napisać kilka słów na temat dubbingu. W polskiej wersji językowej głosów użyczyli m.in. Mirosław Zbrojewicz, Anna Dereszowska i Piotr Adamczyk. Preferuję oryginał, ale aktorzy poradzili sobie całkiem nieźle, a na pewno lepiej od tych, którzy użyczali swoich głosów w Call of Duty: WWII, gdzie polski dubbing woła o pomstę do nieba.

KLISZA, ALE JAKA

Fabularnie Star Wars Battlefront II nie zachwyca. Zamiast odważnej i mrocznej historii szturmowca Imperium, otrzymaliśmy klasyczną opowieść o nawróceniu i odkupieniu. Na szczęście, tak jak w przypadku filmowej sagi, braki gry nadrabia oprawa audiowizualna i widowiskowość, dzięki której odbiorca czuje się tak, jakby naprawdę przeniósł się do odległej galaktyki, chociażby tylko na krótką chwilę.

OCENA KAMPANII FABULARNEJ: 70/100

Grę do testów dostarczyła firma Electronic Arts Polska, za co serdecznie dziękujemy!

 
Dawid Sych

Indiana Jones i nerd w jednym. Zawsze wszystko wie i zawsze we wszystkim ma rację, więc lepiej nie wchodzić z nim w polemikę. Amator nowych technologii, dobrych książek i seriali.

Zostaw komentarz