Chernobyl VR. Wywiad z Wojciechem Pazdurem

0

Kilka dni temu wybraliśmy się z wizytą do studia The Farm 51, gdzie dowiedzieliśmy się paru ciekawych rzeczy na temat Chernobyl VR Project, Get Even i World War 3. Jeżeli śledzicie poczynania gliwickiej ekipy, z pewnością znajdziecie tutaj całą masę interesujących informacji.

Wojciech Pazdur, Director of Development
Wojciech Pazdur, Director of Development

Dawid Sych: Od premiery Chernobyl VR Project na Oculus Rift wkrótce miną trzy tygodnie. Czy jesteście zadowoleni z dotychczasowych wyników sprzedaży i opinii o aplikacji?

Wojciech Pazdur: Na razie żadna aplikacja VR nie odnosi spektakularnych sukcesów i Czarnobyl dobrze wypada na tle reszty. Mowa raczej o setkach kopii tygodniowo, a nie tysiącach, ale taki jest w tej chwili rynek urządzeń VR. Uważamy że osiągnęliśmy umiarkowany sukces, projekt jeszcze się nie zwrócił, ale wszystko wskazuje na to, że już niedługo wyjdziemy na nim na plus, a potem będziemy zarabiać.

Jeżeli chodzi o opinie, to są jednoznacznie pozytywne. Nawet nie dlatego, że aplikacja jest super, ponieważ jakościowo wybija się ponad większość tego, co w tej chwili można w VR odnaleźć, przede wszystkim za sprawą fotogrametrii, bardzo dokładnych filmów i panoram 360, czyli elementów można powiedzieć technicznych, które dają bardzo dużą jakość i bardzo dużą immersję.

Moja wizja była taka, że gracze będą małym wycinkiem ludzi, którzy będą mieli VR, więc nie będziemy się na nich skupiać. Postaramy się zrobić aplikację VR, która dotrze do każdego, kto się VR interesuje. Wydawało się nam, że ludzie zrozumieją ten projekt, a świat gier będzie marudził, że to nie jest gra. Okazało się, że ludzie ze gracze mówią to samo, co ludzie spoza świata gier, czyli fajnie, że ktoś zrobił aplikację, która nie jest grą, i fajnie, że ktoś wykorzystuje VR do czegoś więcej niż rozrywka i szuka nowych dróg.

Są sygnały mówiące, że część świata chciałaby, żeby nie była to wyłącznie rozrywka i żebyśmy w ten sposób realizowali poważne, czy to edukacyjne, czy historyczne, czy społeczne projekty. Mnie się to strasznie podoba, bo i tak robimy gry, mamy projekty, w których można się wyżyć artystycznie. Chernobyl VR i kolejne projekty VR, które realizujemy jako pochodne Chernobyl VR Project, już w tej chwili nie mają absolutnie nic z rozrywką wspólnego, są zdecydowanie po tej ciemniejszej stronie rzeczywistości, opowiadają o trudnych i poważnych sprawach, które naprawdę się wydarzyły.

DS: Skoro już o rozrywce mowa, to ciekawi mnie czy gry, takie jak Stalker i Call of Duty: Modern Warfare, były dla Was inspiracją do podjęcia właśnie tego tematu?

WP: Dla ludzi z ekipy prawdopodobnie tak… raczej na pewno tak. Każdy kojarzy genialny poziom czarnobylski z oryginalnego Modern Warfare i Stalkera jako grę, w moim jednak przypadku historia zainteresowania Czarnobylem sięga dzieciństwa. Na początku myśleliśmy, że fajnie by było zrobić o tym grę, ale nie taką jak Stalker, czy Modern Warfare. W trakcie okazało się, że nie chcemy wprowadzać wyzwań i współzawodnictwa, walki o cokolwiek, czy dawać zadań, za które gracz będzie nagradzany. W końcu odcięliśmy się też od słowa „gra”.

Chodziło o przekazanie tego, jak by to było znaleźć się w tamtym miejscu i poznać tamtą historię. Taka wycieczka, nie turystyczna, ale dająca możliwość znalezienia się w miejscu, które stanowi element przełomu historycznego, i pozwala poznać związane z nim tragiczne historie różnych osób. To było źródło Czarnobyla. W ogóle będziemy robić grę bazującą na Czarnobylu, ale z racji tego, że mamy teraz trzydziestą rocznicę katastrofy i jest to drażliwy dla wielu osób temat, nie chcieliśmy iść w stronę rozrywki, ale interaktywnego dokumentu. Na bazie doświadczeń, które zebraliśmy, mamy w planie na najbliższe lata stworzenie gry poświęconej Czarnobylowi. Równie poważnej i nie nastawionej na bezmyślną rozrywkę.

DS: Wspomniałeś, że twoje zainteresowanie Czarnobylem sięga okresu dzieciństwa, pierwsza podróż do Zony musiała być dla Ciebie niezapomnianym doświadczeniem.

WP: Dla mnie zainteresowanie Czarnobylem zaczęło się we wczesnym dzieciństwie, kiedy mój ojciec, który był fizykiem jądrowym, wrócił pewnego dnia do domu i powiedział, żebyśmy nie wychodzili z domu, bo ich aparatura wskazuje, że albo gdzieś była awaria elektrowni atomowej, albo zaczęła się wojna jądrowa. To pamiętam. Miałem wtedy dziewięć lat, ale pamiętam to prawie jak dzisiaj, ten moment niepewności i tego, że rzeczywiście realizują się koszmarne wizje, które wydawały się czymś bardzo odległym. Jest to jedno z żywszych wspomnień z mojego dzieciństwa. Siedzieliśmy w domu i nie wiedzieliśmy, co się wydarzy, bo zanim pojawiły się oficjalne komunikaty od naszych władz, czy od władz radzieckich, minęło parę dni i był taki długi moment niepewności.

To było coś, co sprawiło, że potem zacząłem interesować się Czarnobylem. Mając parę lat więcej śledziłem materiały i czytałem książki, nie było jeszcze wtedy Internetu, ale dzięki temu, że moi rodzice mieli dostęp do informacji pracując na uczelni, ja też miałem do nich dostęp. Czytałem na ten temat i chłonąłem wiedzę, temat zawsze ze mną był, na tyle, że chciałem zrobić grę o Czarnobylu, tylko nie było ku temu dobrego momentu. Kiedy zaczęliśmy planować aplikację VR i myśleć nad najfajniejszym i najbardziej interesującym miejscem, Czarnobyl wygrał.

DS: Zona powoli odżywa i bardzo możliwe, że w niedalekiej przyszłości Chernobyl VR Project będzie pełnił taką samą rolę, jaką dzisiaj pełnią eksponaty muzealne.

WP: Zona to obecnie jeden z najbardziej bujnych przyrodniczo obszarów Ukrainy, ale ciągle ciągnie się za nim odium nuklearnego pustkowia. Poza pewnymi wyznaczonymi miejscami jest to wspaniały teren, który należałoby teraz zagospodarować, po to, żeby Ukraina nie kojarzyła się ludziom z post-apokaliptycznym krajobrazem. Tu mamy pozostałości Czarnobyla, tu mamy wojnę i są to powody, dla których ludzie boją się jeździć na Ukrainę. Dla Ukraińców jest to duży problem. W tym roku wypada nie tylko trzydziesta rocznica katastrofy w Czarnobylu, ale też termin ukończenia budowy nowego sarkofagu, który przykryje reaktor. Była to wielomiliardowa inwestycja wielkiego konsorcjum zwanego Novarka, z którym w tej chwili współpracujemy nad nowym projektem.

Na jesieni mają oni nasunąć nowy sarkofag na stary, reaktor zostanie rozebrany i zburzony, a odpady nuklearne zostaną przetworzone. Będzie to początek nowej ery tego regionu. Prypeć albo samoistnie za jakiś czas się zawali, albo zostanie wyburzona. Tylko od zgromadzonych dokumentów będzie zależało to, ile ludzie będą w ogóle wiedzieli na temat katastrofy i jak będą mogli jej doświadczyć. My dalej kręcimy nowe materiały i przygotowujemy się do gry, która pokaże, jak Czarnobyl wygląda teraz, jak wyglądał trzydzieści lat temu, za czasów sowieckich, i jak będzie wyglądał w przyszłości, kiedy wszystko się zmieni. Nie jest to treścią gry, ale wydaje nam się, że mamy świetny materiał, żeby pokazać coś rzeczywistego, jak również to jak przeobraża się ten obszar, zwłaszcza, że jest on też bardzo atrakcyjny i poruszający,  stoją za nim stoją mroczne historie, które warto opowiedzieć i my na tym będziemy próbowali budować nasz nowy projekt.

DS: Jakie wyzwania czekały na Was na miejscu i co sprawiło największe trudności?

WP: Jest co najmniej kilka rzeczy, które z wyjazdu na wyjazd idą nam coraz lepiej, ale z którymi zawsze trzeba się borykać. Przede wszystkim to, że Ukraina jest wciąż chaotycznym państwem jako organizacja, więc to, że dostajemy pozwolenie od administracji na wejście do strefy czarnobylskiej, nie znaczy wcale, że wojsko nie zgłosi zastrzeżeń do naszego sprzętu, który tam wnosimy. A to, że wojsko nas tam wpuści, jeszcze nie znaczy, że właściciele – okazuje się, że jeszcze istnieją – danego obiektu zgodzą się na to, żebyśmy go sfilmowali, zeskanowali, sfotografowali. Biurokracja jest gigantycznym problemem, ale sporo rzeczy ulega stałej poprawie. Po roku jeżdżenia na Ukrainę czuć, że kraj się „cywilizuje”.

Od strony czysto technicznej głównym problemem jest brak elektryczności. Jeżeli potrzebujemy oświetlenia do skanowania, musimy mieć albo dużo akumulatorów – ciężkich i problematycznych w transporcie – albo generator benzynowy, w związku z czym trzeba wozić ze sobą dużo sprzętu. Zona czarnobylska jest wyłączona z cywilizacji, nie ma tam zasięgu sieci komórkowej, nie ma Internetu, nie ma prądu, nie ma bieżącej wody, nie wolno tam siadać, nie wolno tam jeść, nie wolno tam pić. Jest wiele rzeczy, których  nie wolno robić i jest to uciążliwe, kiedy się tam pracuje.

Jest to też praca w trudnym terenie. Było to dla nas coś o tyle nowego, że do tego nie nawykliśmy. We wcześniejszych latach większość z nas pracowała przy biurkach i okazyjnie korzystała z aparatu fotograficznego lub innego urządzenia, aby coś zarejestrować. Przez ostatnie półtora roku musieliśmy wciągnąć do ekipy ludzi, którzy specjalizują się w tego typu operacjach i nauczyć się, jak organizować tego typu ekspedycje. Z wyjazdu na wyjazd mamy też coraz większe wsparcie ze strony Ukraińców, więc jest nam tam coraz łatwiej funkcjonować.

DS: Na sierpień planowana jest premiera Chernobyl VR na HTC Vive. Czy możemy spodziewać się, że w niedalekiej przyszłości aplikacja trafi również na bardziej komercyjne zestawy wirtualnej rzeczywistości, takie jak Samsung Gear VR?

WP: Jeżeli dobrze pójdzie, to we wrześniu będzie gotowa wersja na Samsung Gear VR. W tej chwili ważniejszą dla nas platformą jest jednak PlayStation VR, na którą aplikację chcielibyśmy wypuścić późną jesienią. Po pierwsze dlatego, że wtedy wypada premiera zestawu i bylibyśmy jednym z tytułów, które pojawiają się już na starcie. Po drugie dlatego, że późną jesienią kończy się budowa nowego sarkofagu w Czarnobylu i oficjalnie zaczyna się nowa era dla tego regionu. Będzie się to wiązało z tym, że oczy świata znowu będą zwrócone na Ukrainę. Chcemy po raz kolejny zorganizować tam wystawę VR, żeby zaprezentować już nie tylko materiały historyczne, ale także te pokazujące przyszłość, które przy okazji dołączymy do naszej aplikacji.

DS: Dzięki za wywiad!


Dawid Sych

Indiana Jones i nerd w jednym. Zawsze wszystko wie i zawsze we wszystkim ma rację, więc lepiej nie wchodzić z nim w polemikę. Amator nowych technologii, dobrych książek i seriali.

Zostaw komentarz