Call of Cthulhu – recenzja (PC, PS4, XONE), wymagania i cena

0

Graliśmy w Call of Cthulhu na PC. Poniżej przeczytasz nie tylko recenzję, ale także sprawdzisz wymagania oraz cenę gry.

Proza Howarda Phillipsa Lovecrafta nie należy do najprostszych w odbiorze. Niektóre jego dzieła mają ponad sto lat na karku, przez co nie są już tak przystępne jak chociażby książki Stephena Kinga. Mimo to, warto dać im szansę, ponieważ tylko w ten sposób będziecie w stanie poznać fascynujące historie o obłędzie, Wielkich Przedwiecznych i innych okropieństwach, których ludzka wyobraźnia nie byłaby w stanie sobie… wyobrazić. Chora fantazja autora nie znała granic, dzięki czemu udało mu się stworzyć prawdopodobnie jedno z bardziej mrocznych i nietuzinkowych uniwersów w historii literatury. Twórcy gier wielokrotnie próbowali przenieść jego utwory do wirtualnego świata, lecz z różnymi skutkami. Czy najnowsza gra komputerowa Call of Cthulhu udźwignęła ciężar oryginału? Nie bardzo…

CALL OF CTHULHU – OPINIA O GRZE

Bardzo żałuję, ale niestety w tej recenzji będę musiał być dosyć mocno sceptyczny. Z niecierpliwością wyczekiwałem najnowszej gry studia Cyanide, ponieważ podoba mi się tematyka, jaką porusza ich tytuł. Podczas zabawy odniosłem jednak wrażenie, że twórcy kompletnie nie zrozumieli istoty mitologii Cthulhu. Niby historia kręci się wokół popadania w coraz większe szaleństwo, jawa miesza się z koszmarem, ale wszystko jest jakieś takie… typowe. Równie dobrze mogła to być kolejna odsłona przygód Sherlocka Holmesa od Frogwares lub inny, losowy niskobudżetowy horrorek. Nigdy nie uważałem, że wyznacznikiem dobrej gry lub filmu grozy jest strach. To tylko jeden z elementów, wspomagający odbiór konkretnego dzieła. I jak zapewne się domyślacie, strachu w Call of Cthulhu nie uświadczycie. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby gra oferowała przynajmniej jakiś niepokój, cokolwiek. Nic. Zero. Przez fabułę przeleciałem na autopilocie, ziewając co chwilę niemiłosiernie i obserwując, jak historia coraz bardziej rozłaziła się w szwach.

Pomysł wyjściowy jest oklepany, ale bardzo ciekawy. Na tyle ciekawy, że można było z niego wykrzesać o wiele, wiele więcej. Udowodniło to chociażby wydane w 2006 roku Call of Cthulhu: Mroczne Zakątki Świata, które pod wieloma względami miało podobną historię. Tyle, że tam do pewnego momentu to działało, a gra faktycznie potrafiła podnieść ciśnienie. Fabuła skupia się na losach zmęczonego życiem prywatnego detektywa Edwarda Pierce’a. Ten otrzymuje tajemnicze zlecenie zbadania okoliczności zgonu pewnej artystki, która zginęła w pożarze razem z mężem i dzieckiem. W tym celu nasz dzielny bohater wyrusza na wyspę Darkwater, żeby oddać się w pełni śledztwu. Początek jest jeszcze naprawdę spoko, czuć w nim klimat oryginału, a intryga potrafi zaciekawić.

Twórcom nie udaje się utrzymać tego statusu i już po jakichś trzech-czterech rozdziałach (łącznie jest ok. dwudziestu) historia zaczyna zmierzać w beznadziejnym kierunku. Zamiast rozwiązywać kolejne zagadki, poznawać tajemnice lokalnej społeczności, musimy walczyć z jakimś dziwnym stworem wyjętym żywcem z filmu „Zejście” oraz uciekać przed groteskowym typem przypominającym tyranta z serii Resident Evil. A, no i nie zabrakło oczywiście nawiedzonego doktora, przeprowadzającego nieetyczne eksperymenty. Szkoda, że w tym wszystkim tak naprawdę nie ma prawie nic z mitologii Cthulhu. Gdzieniegdzie natrafiamy na różne symbole, czytamy Necronomic, ale to zdecydowanie za mało. Nie rozumiem tego, ponieważ widać, że producent miał chwile przebłysków – dowodem na to jest ciekawy początek oraz bardzo klimatyczna końcówka. Środek historii wywaliłbym do kosza.

LOVECRAFT PRZEWRACA SIĘ W GROBIE

W czerpaniu przyjemności z Call of Cthulhu na PC nie pomaga także warstwa techniczna. Grafika wygląda jakby była żywcem wyjęta z czasów Lovecrafta, a i wtedy z pewnością trafilibyśmy na lepiej wyglądające produkcje. Zdaję sobie sprawę, że prezentacja oprawy wizualnej nie jest szczególnie istotna, ale kiedy w przygodówce kuleje najważniejszy element, czyli fabuła, to wtedy zaczynamy zwracać uwagę na inne mankamenty. Lokacje, jakie przemierzamy potrafią być klimatyczne i fajnie zaprojektowany, ale brakuje im większego szlifu. Całkowicie odrzucała mnie też  animacja oraz wygląd postaci – większość twarzy się powtarza, i nawet mimo to, ich jakość pozostawia wiele do życzenia. Widać to zwłaszcza w zbliżeniach podczas przerywników filmowych. Tak komicznej mimiki nie widziałem chyba jeszcze w żadnej grze.

W Call of Cthulhu zabrakło mi również większej ilości zagadek logicznych, można je policzyć na palcach jednej ręki. Właściwie żadna łamigłówka nie sprawiła mi większych problemów, ale nie dlatego, że mam taki tęgi umysł, tylko ich poziom trudności był bardzo niski. Twórcom zdecydowanie bardziej zależało na tym, żeby siłą napędową gry były podejmowane decyzje przez głównego bohatera. Pod tym względem, produkcja faktycznie wypadła przekonująco, gdyż konsekwencje naszych czynów są mocno odczuwalne w niektórych rozdziałach. Ponadto, kilkukrotnie mamy kilka sposobów na rozwiązanie konkretnego problemu. Przykładowo, żeby uciec z zakładu psychiatrycznego, możemy odciąć zasilanie, przekupić pacjenta papierosami, żeby zawołał strażników lub rozsadzić rury w kotłowni. Wyszło to naprawdę nieźle, lecz niestety takich etapów było zdecydowanie zbyt mało.

CZY WARTO KUPIĆ CALL OF CTHULHU?

Miałem szczerą nadzieję, że Call of Cthulhu na PC będzie przynajmniej poprawną grą. Wiedziałem, że nie mam co liczyć na oszałamiającą grafikę, ponieważ nie jest to tytuł z segmentu AAA. Byłem też w stanie przymknąć oczy na potencjalne błędy i niedoróbki techniczne. Całą swoją uwagę planowałem skupić na historii, ponieważ w grze bazującej na prozie Lovecrafta, to właśnie fabuła powinna być podstawą. Filarem spajającym wszystkie elementy. Cyanide Studio nie poradziło sobie z zadaniem, oddając w ręce graczy nudny i nieciekawy horror, który pewnie nie zaciekawi nawet miłośników tego gatunku. Był ogromny potencjał, ale został zaprzepaszczony.

Autor: Łukasz Morawski

OCENA KOŃCOWA: 50/100

Grę do testów dostarczyły firma cdp.pl, za co serdecznie dziękujemy!


CALL OF CTHULHU – WYMAGANIA SPRZĘTOWE PC

WYMAGANIA MINIMALNE – procesor: Intel Core i5-3450 3.1 GHz / AMD FX-6300 3.5 GHz, pamięć RAM: 8 GB, karta graficzna: 2 GB GeForce GTX 660 / Radeon HD 7870 lub lepsza, miejsce na dysku twardym: 13 GB HDD
WYMAGANIA REKOMENDOWANE – procesor: Intel Core i7-3820 3.6 GHz / AMD FX-8370 4.0 GHz, pamięć RAM: 8 GB RAM, karta graficzna: 4 GB GeForce GTX 970 / Radeon R9 390 lub lepsza, miejsce na dysku twardym: 13 GB HDD

CALL OF CTHULHU – CENA

Call of Cthulhu nie jest grą wysokobudżetową, co choć trochę przekłada się jednocześnie na jego cenę. Zazwyczaj za gry na konsole obecnej generacji musimy płacić około trzystu złotych. W przypadku tego tytułu, dystrybutor ustalił cenę 249,99 zł na PlayStation 4 i Xbox One. W momencie pisania tego tekstu, można jednak zamówić egzemplarze za pięćdziesiąt złotych mniej.*

Wersja na PS4 – sprawdź aktualną cenę
Wersja na XONE – sprawdź aktualną cenę

* Podane wcześniej ceny Call of Cthulhu obowiązują w chwili publikacji tekstu. Jeśli czytacie go później, mogą prezentować się zgoła inaczej. Żeby sprawdzić, jak wyglądają aktualnie, kliknijcie w powyższe linki.

Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz