Bitwa zapowiedzi, czyli Battlefield V versus Call of Duty: Black Ops 4

0

POPRZEDNIA NASTĘPNA

CO ZGRZYTA?

W przypadku Black Ops 4, to zdecydowanie brak trybu dla pojedynczego gracza. Call of Duty zawsze oferowało kampanię. I chociażby ostatnia odsłona serii, opatrzona podtytułem WWII, zaprezentowała naprawdę porządny kawał singlowej zabawy, który potrafił być naprawdę emocjonujący i był po prostu bardzo dobrą opowieścią. A teraz absolutna rezygnacja z tego elementu i to w przypadku podserii CoDa, która bardzo mocno stawiała na fabułę? Coś mi tutaj zdecydowanie nie gra i podejrzewam, że nie tylko mnie.

Źródło – kanał YT „WhatCulture Gaming”

Jak na ironię, cała ta rewolucja o której pisałem w poprzednim akapicie, również może wypaść kiepsko, jeżeli znów zabraknie polotu i czegoś, co pozwoli poczuć, że następne Call of Duty to powód, aby ponownie dać tej serii szansę. W przeciwnym wypadku, cała marka dalej pozostanie memem, dotyczącym współczesnego rynku gier i niespełnionych obietnic. Tym bardziej, że Treyarch daje też sygnał, że wciąż będzie chciało monetyzować swoją grę i to na jeszcze większą skalę, niż miało to miejsce wcześniej.

W międzyczasie DICE wygląda tak, jakby nie miało jaj i nie mogło się zdecydować, który kierunek obrać w swoich działaniach. Widać to w mechanizmach rozgrywki – z jednej strony będziemy zmuszani, aby pozostać rannym w oczekiwaniu na pomoc medyka oraz otrzymamy możliwość budowania fortyfikacji, a z drugiej strony rzuty na ziemie, które prędzej można by było skojarzyć z Maksem Paynem, niż z bohaterem wojennej opowieści i strzelanie z działka przeciwlotniczego podłączonego pod poruszający się czołg.

Źródło – Kanał YT „TBAG [Epic Gaming]”

Widać to nawet w samym postępowaniu twórców – najpierw wychodzą z sygnałem, że teraz będą „pro gracz”, rezygnując z przepustki Premium, a chwilę potem czytamy wypowiedź jednego z twórców, który rozmawiając o obecności kobiet w grze, mówi odbiorcom, że „jak się nie podoba, to możecie nie kupować”. I oczywiście nie mówię, żeby kobiece postaci usunąć na polecenie fanów, ale można było postąpić w kontekście tego problemu z większą klasą. W ten oto sposób, samo DICE powoduje, że to ich nadchodzącej produkcji można podchodzić z ogromną dozą dystansu, bo nie wiadomo w jaką stronę to wszystko zmierza. Mamy tutaj potencjał zarówno na najlepszego przedstawiciela serii, jak i na tego reprezentującego drugi biegun.

POPRZEDNIA NASTĘPNA


1 2 3 4 5 6 7

Gracz od 12 roku życia. Częściej z padem, rzadziej z myszką. Bliżej mu do niebieskiego, niż do zielonego. Zakochany w pudełkowych wersjach gier. Kolekcjoner steelbooków. W wolnych chwilach - kinoman.

Zostaw komentarz