Batman: Arkham Knight – recenzja

0

Mroczny Rycerz staje do ostatniej walki.

Batman: Arkham Knight jest czwartą częścią przygód Mrocznego Rycerza. Jednocześnie gra wieńczy trylogię (Batman: Arkham Origins stworzone zostało przez studio Warner Bros. Games Montreal) zespołu Rockstedy. Jeżeli jesteście ciekawi, czy nowa odsłona przygód Batmana spełniła pokładane w niej nadzieje, czytajcie dalej.

Rycerz Arkham

Batman: Arkham Knight rozpoczyna się dokładnie tak samo, jak wszystkie pozostałe odsłony serii: w Gotham City wybucha chaos, a Mroczny Rycerz jest jedynym człowiekiem, który może położyć mu kres. Tym razem celem Batmana będzie powstrzymanie Stracha na Wróble i znajdującego się na jego usługach Rycerza Arkham.

Początek gry jest dosyć sztampowy, ale z każdą kolejną chwilą robi się coraz ciekawiej. Jest to przede wszystkim zasługą tajemniczego Rycerza Arkham, o którym nie wiemy nic, ponieważ stworzony został z myślą o grze. Miłośnicy komiksów mogą poczuć mały niesmak, niemniej jednak wybieg ten sprawił, że w historii opowiedzianej w Batman: Arkham Knight czuć powiew świeżości.

Batman: Arkham Knight
Twarzą w twarz z Rycerzem Arkham

O ile fabuła i związane z nią zadania są wyśmienite, o tyle nie można powiedzieć tego samego o zadaniach dodatkowych. Owszem, są one różnorodne, problem w tym, że składają się z identycznych etapów, przez co bywają nieco nużące, a niekiedy nawet frustrujące. Chlubny wyjątek stanowi wyzwanie Człowieka Zagadki, które wymaga nie tylko zręczności, ale również odrobiny pomyślunku. Mimo wszystko, warto wykonywać zadania poboczne, ponieważ dostajemy za nie punkty, które pozwalają na odblokowanie różnych umiejętności.

Batman: Arkham Knight
System rozwoju postaci w Batman: Arkham Knight jest przejrzysty i intuicyjny

Batman jaki jest, każdy widzi

Rozgrywka w Arkham Knight nie różni się zasadniczo od tego, co mieliśmy okazję widzieć w poprzednich odsłonach serii. Chociaż może wydawać się to nieprawdopodobne, Rocksteady znów zwiększyło wachlarz ruchów Batmana. Starcia nadal są dynamiczne, a jednocześnie niezwykle płynne. Przeciwników gromić można w walce bezpośredniej, jak również z ukrycia i przy użyciu różnorodnych gadżetów, w czym niezwykle przydatny jest znany tryb detektywa.

Nowość stanowi system „Dual Play”, który umożliwia płynne przełączanie się pomiędzy Mrocznym Rycerzem i jego sprzymierzeńcami. W trakcie wykonywania misji fabularnych i zadań pobocznych niejednokrotnie przyjdzie nam walczyć ramię w ramię z Robinem, Nightwingiem czy Kobietą Kot. W dowolnym momencie można przełączać się pomiędzy bohaterami, a nawet wykonywać razem ciosy kończące. Pasek życia jest wspólny, dlatego nie ma mowy o oszustwach i przełączaniu się na drugą postać w krytycznym momencie.

Batman: Arkham Knight
LexCorp: czyżby Rocksteady miało w planach grę o Supermanie?

Co ciekawe, twórcy tym razem położyli mniejszy nacisk na walki z bossami. Nie oznacza to, że nie uświadczymy ich wcale, ale jest ich zdecydowanie mniej. Trudno powiedzieć, czy to dobrze, czy źle. W tym przypadku to raczej kwestia gustu.

Batmobil

Największą zmianę względem poprzednich części serii Arkham stanowi Batmobil, który nie jest po prostu narzędziem służącym do poruszania się po ulicach Gotham. Jest integralną częścią bohatera i służy nie tylko do unieszkodliwiania wrogich dronów, ale także do rozwiązywania zagadek i docierania w normalnie niedostępne miejsca. Może na początku ulice Gotham wydają się nieco puste, co uzasadnione jest fabularnie, ale uczucie to szybko znika.

batman arkham knight
Batmobil w całej okazałości

Trzeba przyznać, że Rocksteady stanęło na wysokości zadania projektując ten element rozgrywki. Praktycznie wszystkie przeszkody, które można napotkać na drodze, da się zniszczyć. Może nie ma to nic wspólnego z realizmem, ale zablokowanie się w wąskich uliczkach Gotham graniczy dzięki temu z cudem. Poza tym, Batmobil otrzymał specjalny tryb bojowy, który czyni go jeszcze bardziej mobilnym, ponieważ umożliwia poruszanie się w dowolnym kierunku.

Batmobil to również narzędzie przymusu
Batmobil to również narzędzie przymusu

Warto zaznaczyć, że zdobyte w trakcie wykonywania misji punkty można przeznaczyć nie tylko na odblokowywanie kolejnych umiejętności Batmana, ale również nowych funkcji Batmobilu, których nawiasem mówiąc jest naprawdę sporo.

Blaski i cienie Gotham

O stylu graficznym Arkham Knight można powiedzieć, że jest bardzo sugestywny. Gotham rozświetlone jest neonami, ale za sprawą ciągle padającego deszczu miasto jest bardzo ponure, co buduje ciężką i mroczną atmosferę. Testowaliśmy Batman: Arkham Kmight na konsoli Xbox One. Mimo że gra działa w rozdzielczości 900p, oprawa graficzna robi naprawdę niesamowite wrażenie. Uwagę szczególnie zwraca efekt kropli deszczu spadających na powiewający na wietrze płaszcz Batmana. Równie dobrze prezentują się też wszelkiego rodzaju efekty świetlne.

Batman: Arkham Knight
Gotham z lotu nietoperza

Oprawa dźwiękowa nie budzi zastrzeżeń. Głosy postaci zostały świetnie dobrane, a muzyka i dźwięki otoczenia podkreślają klimat. Jedyne do czego można się przyczepić, a co ma pośredni związek z oprawą dźwiękową, to średniej jakości polskie tłumaczenie. Pojawiają się błędy językowe i czasami widoczny jest brak wyczucia w tłumaczeniu.

Tryumf Mrocznego Rycerza

Batman: Arkham Knight to wymarzone zwieńczenie historii Mrocznego Rycerza. Zarówno opowieść, jak i rozgrywka stoją na naprawdę wysokim poziomie. Rocksteady rozwinęło stare i sprawdzone pomysły, a wprowadzenie Batmobilu to długo oczekiwany powiew świeżości. Ogólne wrażenie psują nieco mało rozbudowane misje poboczne.


Werdykt

  • Fabuła i klimat
    10
  • Grafika
    10
  • Udźwiękowienie
    8
  • Grywalność
    10
  • Dopracowanie
    8
Podsumowanie

Rocksteady rozwinęło sprawdzone pomysły i dorzuciło kilka nowych. Świetne zwieńczenie serii i gra, w którą po prostu trzeba zagrać.

92%
92
Bardzo dobra
Dawid Sych

Od dziecka zapalony pecetowiec, a od niedawna konsolowy neofita. Kocha rozbudowane gry role-playing z masą statystyk i dziesiątkami okienek, najlepiej izometryczne i w klimacie science-fiction lub post-apo. Alergicznie reaguje na wszelkiej maści sandboksy oraz gry sportowe. Wielbiciel literatury klasycznej i amator dobrych seriali.

Zostaw komentarz