Anno 1800 – recenzja gry. Przygoda w dwóch światach na miarę swoich czasów

0

Seria Anno przechodziła swoje wzloty i upadki – gry o budowaniu miast i kolonii początkowo były niemałymi sukcesami. Później twórcy kombinowali z zabieraniem swoich gier w różne miejsca i epoki, co nie było najlepszym pomysłem. Najnowsza odsłona nie jest rewolucyjną nową grą, która zmienia wszystko, ale jest bardzo dobrym tytułem zbudowanym na zrozumieniu, co w Anno było najlepsze. Przeczytajcie recenzję gry Anno 1800.

POCZĄTEK GRY W ANNO 1800 TO SKOK W NIEZNANE

Ta początkowa pochwała nie oznacza, że Anno 1800 jest grą łatwą, czy chociaż tytułem, który bez problemu zrozumiemy – złożoność, jaka niemal natychmiast się przed nami otwiera, bywa trudna do ogarnięcia. Tłumaczenie zasad i mechanik skupia się na nowych elementach rozgrywki, co oznacza, że osoby nie mające doświadczenia z serią, mogą czuć się mocno zagubione po uruchomieniu kampanii.

Rozpoczynając zabawę lądujemy na wyspie, którą musimy zmienić w ośrodek przemysłowy – począwszy od małego zbioru farm, tartaków i stale rosnącej liczby domów, a skończywszy na zaawansowanych technologicznie (jak na przełom XIX i XX wieku, bo tak mniej-więcej ustawiono zakres postępu, jaki czeka nas w Anno) usprawnieniach, takich jak kolej czy parowe statki plujące ogniem na wszystko w swoim zasięgu.

OD WYSPY DO IMPERIUM

Początek gry składa się z planowania miejsca pod nowe domy, rozmieszczania poszczególnych budynków produkcyjnych tak, by łańcuchy dostaw surowców były jak najkrótsze i dbania o to, by potrzeby mieszkańców rosnącego miasta były spełniane. Szczęśliwe metropolie szybkiej przyciągają nowych osadników. Poza zapewnieniem dostępu do szkół, stałych dostaw kiełbasy i piwa, musimy też rozmieścić kilka klombów, jakiś posąg lub fontannę – estetyka liczy się dla przemierzających nasze ulice ludzików.

Ponieważ początkowa faza Anno 1800 nie zajmuje nam każdej wolnej chwili śledzeniem surowców i planowaniem szlaków handlowych, co pewien czas obywatele i inne, sterowane przez komputer frakcje podrzucają nam zadania. Ci pierwsi zazwyczaj oferują lekką odskocznię od wymagającej sporo skupienia rozgrywki – zamiast optymalizować dostawy drewna i cegieł musimy w nich poświęcić chwilę, by znaleźć przyczajonego w szkole rewolucjonistę, pozbierać świnki, które uciekły z zagrody lub przegonić dzikie zwierzęta.

To dobre preludium do właściwej rozgrywki – w miarę, jak otwiera się mapa świata, gra zmusza nas do osiedlania się na następnych wyspach i budowania na nich kolejnych ośrodków produkcyjnych.  Żadna pojedyncza masa lądu nie zawiera wszystkiego, co potrzebujemy by osiągać kolejne poziomy rozwoju technologicznego, szybko więc stajemy się zależni od nowych lądów, zdolnych dostarczyć to, czego brakuje w naszym głównym ośrodku. Kiedy zaczniemy rozbudowywać swoje imperium zaczyna się kolejny fragment rozgrywki – wyprawa do Nowego Świata, z osobnymi surowcami i własnym drzewkiem rozwoju.

W tym momencie efektywnie zaczynamy granie równocześnie w dwie gry jednocześnie – choć kolonie w Nowym i Starym świecie dzielą ze sobą nasze fundusze, gra na dwóch mapach wymaga sporo skupienia. Rozgrywka nie zatrzymuje się ani na chwilę, bilans naszego rosnącego imperium skacze w górę i w dół praktycznie bez przerwy, a skuteczne planowanie i automatyzacja są kluczem do tego, by nie utonąć w długach. Gdy Anno 1800 w pełni rozwija skrzydła przestaje być prostym symulatorem budowania miasta, staje się zamiast tego czymś naprawdę wyjątkowym.

KONKURENCJA NIE ŚPI – ANNO 1800 TO GRA O ZMAGANIACH POTĘG

Na archipelagach, z których składają się poszczególne mapy w Anno 1800 nie jesteśmy jednak sami – komputerowi przeciwnicy także rozbudowują swoje osiedla i kolonizują nowe lądy, by mieć dostęp do kolejnych surowców. Możemy z nimi współpracować, handlować lub walczyć. Podbój militarny nie stoi w centrum rozgrywki, bez wymiany ołowianych kul, paru eksplozji i plądrowania raczej się nie obejdzie.

Jest też jednak inna, znacznie subtelniejsza droga, która sama z siebie dostarcza sporo satysfakcji i korzyści – udziały. Gra pozwala nam stopniowo podkupywać kontrolę nad wyspami przeciwników, oferując udział w zyskach, po wydaniu odpowiednio dużej kwoty. Droga ta jest nieco bardziej subtelniejszą i pracochłonną metodą podboju, ale jednocześnie absorbuje naszą uwagę znacznie mniej, niż prowadzenie po mapie flot statków, co przy grasujących na morzach piratach potrafi być potwornie angażujące.

Mechanizmy interakcji w sferze dyplomatycznej są dość proste, a jedną z rzeczy, do których najbardziej przydają się komputerowi przeciwnicy są zadania – szybki sposób na podreperowanie swojego budżetu w momencie, gdy inne gałęzie naszej gospodarki nie działają jeszcze tak prężnie, jak byśmy chcieli.

JAKIE WADY MA GRA ANNO 1800?

Anno 1800 jest przepiękną grą – zarówno pełna detali oprawa graficzna, pozwalająca z bliska przyjrzeć się miastom i osiedlom, jak i dopełniające jej ekrany ładowania czy ekspedycji cieszą oko. Zespół odpowiedzialny za grę wykreował bogaty świat, na który chętnie patrzymy z bliska, jak i daleka.

Tego samego uroku nie widać jednak w miejscu, gdzie niesamowicie ważna jest czytelność – przydałoby się, by ekrany surowców były nieco bardziej rozbudowane. Łatwo zrozumieć, że w grze, w której wyzwaniem jest reagowanie na problemy w czasie rzeczywistym wszystkie menu muszą być na tyle małe, by pozwolić graczowi na śledzenie innych elementów rozgrywki (co zresztą czyni ekrany ekspedycji potwornie uciążliwymi, bo one przesłaniają nam wszystko). Wydaje się to jednak dość nieczytelne.

Gra nie pozwala łatwo, z poziomu jednego ekranu, prześledzić całej produkcji surowców, czy budynków obecnych na wyspie. Powoduje to, że albo uczymy się jej na pamięć, albo jesteśmy skazani na ciągłe klikanie, by sprawdzić, co jeszcze trzeba rozbudować czy ulepszyć. Także ekran magazynów, pozwalający na ustawienie pułapu sprzedaży naszych towarów nie należy do najbardziej przejrzystych, i zaznajomienie się z nim wymagało sporo czasu.

Pomimo tych problemów Anno 1800 jest pożeraczem godzin – czas spędzany na planowaniu ulic, ulepszaniu dzielnic i tworzeniu nowych ośrodków produkcyjnych mija błyskawicznie, a gra ciągle proponuje nam nowe wyzwania. Ubisoft przywrócił Anno do życia po latach ciszy i przywrócił je w pełni chwały.

Grę do recenzji dostarczyła firma Ubisoft, za co serdecznie dziękujemy!


Artur Cnotalski

Gra od kiedy pamięta. PCtowiec, który nie boi się konsol ani urządzeń przenośnych. Kiedy nie siedzi przy komputerze, prawdopodobnie gra w planszówki lub "papierowe" RPG.

Zostaw komentarz