Agony, gra od której lepiej trzymać się z daleka

0

Droga przez mękę.

Jestem wielkim miłośnikiem horrorów, i uważam, że naprawdę ciężko zaskoczyć mnie czymś pozytywnym w tym gatunku. Wizja piekła wykreowana przez Madmind Studio miała jednak szansę przebić się z impetem przez nijakie gry i filmy grozy zalewające rynek w ostatnich latach. Na zwiastunach całość prezentowała się fenomenalnie, zwłaszcza dla kogoś, kto uwielbia tak bardzo chore klimaty. Ciągłe przesuwanie premier można było odbierać dwojako – albo twórcy chcieli jeszcze bardziej dopieścić swój produkt, albo od początku był on wrakiem i próbowano w jakikolwiek sposób doprowadzić go do stanu używalności. Niestety, jak zwykle ta gorsza wersja okazała się być prawdziwa.

DANTE ALIGHIERI PRZEWRACA SIĘ W GROBIE

Twórcy nieszczęsnego Agony wielokrotnie podkreślali, że ich inspiracją była „Boska komedia” Dantego, ale, że na tym nie poprzestaną, tylko stworzą piekło jeszcze bardziej powykręcane i nieprzyjemne w odbiorze. Nikt się raczej nie spodziewał, że będzie chodziło o to, iż wizja Madmind Studio będzie przerażająca, ale nie ze względu na zaprezentowane obrazy, ale na jakość ich wykonania. Gra kuleje praktycznie pod każdym względem, już od pierwszych minut rozgrywki sugerując użytkownikowi, że będzie miał do czynienia z przeokrutnym crapiszczem, na którego zmarnował ciężko zarobione pieniądze. Wciągająca fabuła okazała się być scenariuszowym koszmarem, pełnym grafomańskich dialogów i jeszcze gorszych notatek, czeluście piekielne robi wrażenie przez kilka minut, a potem stają się monotonne i mało odkrywcze, natomiast gameplay potrafi doprowadzić do załamania psychicznego.

Produkcja reprezentuje podgatunek symulatorów chodzenia w najgorszej z możliwych postaci. Sterowanie głównym bohaterem bywa niezwykle toporne – postać chodzi jakby była cały czas na bani i nieustannie zahacza o elementy otoczenia, takie jak wystające ze ścian pnącza czy inne niewidzialne dziadostwa. Przejście z jednego punktu do drugiego to prawdziwa walka z cierpliwością, w szczególności, że tempo przemieszczania się sprawia wrażenie, jakby działało w slow motion. Najgorzej jest, gdy musimy unikać demonów (czy innego ścierwa) zagrażających życiu zmarłemu protagoniście. Nie dosyć, że chowanie się w wyrwach czy skradanie to istny koszmar, to na dodatek, sztuczna inteligencja oponentów przyprawiła mnie o ogromny ból głowy ze względu na ciągłe klepanie się po czole z zażenowania. W teorii przeciwnicy mieli być ślepi, ale nie głusi. W efekcie, szwankują im wszystkie zmysły, a my tak naprawdę nie wiemy, kiedy i dlaczego zostaliśmy przyłapani przez potwora. Czasami udawało mi się przechodzić obok nich bez straty życia, a niekiedy umierałem w sytuacjach, w których nie powinno się to zdarzyć. Dodam tylko, że cała rozgrywka wygląda w ten sposób – chodzimy, rozwiązujemy prostackie łamigłówki bazujące na łączeniu ze sobą znaków i unikamy przeciwników. Gry takie jak Outlast czy Amnesia pokazały, że można zrobić to świetnie, Agony tylko się ośmieszyło.

PIEKŁO DLA GRACZA

Granie w ten tytuł kompletnie nie ma sensu, nie znajdziemy tutaj nic godnego uwagi, o czym warto byłoby rozmawiać. Nawet kwestia ocenzurowanych scen nie wymaga roztrząsania, ponieważ usunięte fragmenty w żaden sposób nie wpłynęłyby na pozytywniejszy odbiór gry. Przez większość czasu niemiłosiernie się nudziłem, śledząc losy nijakiego, bezosobowego głównego bohatera. Fabuła w zadnym momencie nie zdołała mnie zainteresować, co jest już prawdziwym wyczynem. Jak już wcześniej wspominałem, wizja piekła wypadła całkiem nieźle, ale co z tego, skoro już w początkowej fazie gry odkrywamy wszystkie jej karty. Jest to tytuł jednej sztuczki, która miała wzbudzać szok u gracza przez cały czas trwania zabawy. Co prawda, w późniejszych etapach odwiedzamy inne, trochę bardziej zróżnicowane lokacje, ale tak naprawdę, wszystko zrobione zostało na jedno kopyto, bez żadnego polotu. Jedynym prawdziwym wariactwem na jakie odważyło się Madmind Studio było wprowadzenie możliwości przejmowania kontroli nad ciałem demonów lub sukkubów, którymi mogliśmy zabijać inne pokraki. Rewelacja!

Przed przystąpieniem do recenzji zastanawiałem się dokładnie, co w niej umieszczę, jak opiszę poszczególne elementy oraz wypunktuje wszystkie błędy na jakie trafiłem. Po głębszym przemyśleniu stwierdziłem jednak, że to nie ma sensu, tak samo jak wydawanie pieniędzy na tę produkcję wydaje się być bezcelowe. Trochę mi przykro z tego powodu, gdyż bardzo liczyłem na sukces tego tytułu, wszakże Polacy wielokrotnie udowodnili, że potrafią tworzyć oryginalne, nietuzinkowe dzieła. Bydgoskiemu producentowi zabrakło niestety doświadczenia, co ostatecznie doprowadziło do sytuacji, w której wszyscy z ochotą jadą równo po Agony. Swoim tekstem, trochę się do tego hejtu dołączam, ale twórcy gry musieli zdawać sobie sprawę, że wypuszczenie tak fatalnej produkcji będzie wiązało się z poważnymi konsekwencjami. Doskonale rozumiem, że nad tytułem pracowali ludzie, chcący wykonywać swoją pracę jak najlepiej, a potem zarabiać na niej pieniądze. Nie byłoby w tym problemu, gdyby nie wiązało się to z wyciąganiem kasy od nieświadomych graczy, którzy zaufali twórcom, że ich dzieło będzie czymś wyjątkowym. Zastanawiam się także, ile osób pracujących nad tym koszmarkiem z ręką na sercu stwierdziłoby, że z chęcią zagrałoby w taką grę jak Agony…

Grę do testów dostarczyła firma Madmind Studio, za co serdecznie dziękujemy!

OCENA KOŃCOWA: 30/100

PLUSY:
+ był potencjał…
MINUSY:
 nudna wizja piekła
 fatalna rozgrywka
 liczne błędy
 irytujący mrok
 gra wydmuszka

WERDYKT

  • OCENA KOŃCOWA
    3
Podsumowanie

Twórcy Agony chcieli jechać na kontrowersjach i trochę się na tym przejechali. Czasami warto pamiętac o tym, że w gry się gra, a nie podziwia wyłącznie obrazki. Dlatego dzieło Madmind Studio jest strawne wyłącznie na screenshotach, po uruchomieniu traci cały swój urok.

30%
30
Fatalnie
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Comments are closed.