7 grzechów głównych Ubisoftu, popełnionych wobec Rainbow Six: Siege

3

POPRZEDNIA

CIĄGŁE PROBLEMY TECHNICZNE

Rainbow Six: Siege nie ma problemów wyłącznie z kodem sieciowym. Ubisoft funduje też co jakiś czas nowe przeszkody w kontekście technicznym. Nie wiem czy byłbym w stanie przytoczyć drugą taką produkcję, która przez tyle lat od premiery nie potrafiła dojść do punktu, w którym działa stabilnie. To jest wręcz niesamowite, biorąc pod uwagę, że gry nie tworzyły żadne żółtodzioby.

No dobra, ale o czym konkretnie mówię? Chociażby o tym, że pod koniec zeszłego roku w R6:S pojawił się błąd, który był w stanie popsuć nie tyle pliki gry, co… całą konsolę. Inny przykład – tytuł ten potrafi nadzwyczaj często wywalać błąd aplikacji, zmuszając do jej zamknięcia. Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek miał tego typu problemy z jakąkolwiek inną produkcją na moim PS4. Nie wspominam już o tym, że gra ma problem z przenoszeniem postępu z sezonu na sezon, przez co gracze zmuszani są do ponownego babrania się z modami do całego swojego arsenału.

A już na osobny akapit zasługuje system, który pozwala na powrót do meczu. Często i gęsto zdarza się, że przez chwilowe problemy z połączeniem (albo z serwerami) można zostać wproszonym przez algorytm z rozgrywki. W takich sytuacjach gracze zmuszeni są do wyłączenia aplikacji i ponownego jej uruchomienia. Po powrocie do menu, często zdarza się, że nawet nie pojawia się opcja ponownego połączenia z rozgrywką. Osobnik, który tego doświadcza, musi więc liczyć się… z kilkunastominutowym banem na rozgrywkę. Nie muszę chyba mówić, jak frustrujące potrafią być takie błędy.

TRZYMANIE WYMÓWKI

Załóżmy teraz taką czysto hipotetyczną sytuację, a jako przykład niech posłuży The Last of Us. Główną atrakcją tej produkcji był i jest bez wątpienia tryb fabularny. Naughty Dog postanowiło jednak postawić przy tej opcji w menu znaczek „BETA”, sugerując, że ten element produktu – po wyjściu na rynek – nie jest jeszcze w pełni gotowy. Ba, nie działają skrypty, gra potrafi się wykraczyć. Ale nie ma co się dziwić – w końcu jest to funkcja gry, która wciąż jest w fazie testów. I taki stan rzeczy utrzymuje się przez trzy lata od premiery.

Twórcy „The Last of Us” nie poszli oczywiście taką drogą, ale właśnie taką ścieżkę wybrał Ubisoft. W Rainbow Six: Siege najważniejszy tryb, czyli „rankedy”, wciąż są w fazie beta testów, jak sugeruje znaczek w menu. Przypominam tylko, że właśnie trwa trzeci rok żywota tej produkcji.

Świeżutki screen z menu mojego autorstwa. Beta nadal trwa.

Francuzi mają więc czas na projektowanie nowych map, wprowadzanie nowych operatorów i przedmiotów kosmetycznych, ale wciąż nie potrafią doprowadzić najważniejszego elementu do stanu, w którym mogliby powiedzieć „ jest gotowy!”. I być może ktoś uzna, że się czepiam, ale dla mnie jasnym jest, że ta zagrywka nie jest niczym innym, jak wymówką na ciągle obecne błędy. Można to było przyjąć jeszcze na premierę gry, ale po takim czasie? Kpina, czysta kpina.

OPERATION HEALTH

Być może nie musiałbym w ogóle pisać tego artykułu. W końcu w czasie trwania drugiego roku produkcji jeden sezon miał być całkowicie poświęcony na doprowadzanie gry do stanu używalności. Inicjatywa ta opatrzona została nazwą „Operation Health” i w tym czasie, zamiast wprowadzić dwóch nowych operatorów i mapy, miała przebiegać naprawa wszystkich błędów, które trawiły Rainbow Six: Siege już wówczas.

I co? I nic. Ubisoft w czasie trwania Operation Health wprowadzał łatki, które jednak rozwiązywały mały procent wszystkich problemów gry. Cały ten sezon można by określić mianem przekrętu, większego niż u Guy’a Ritchiego. Wydawało się wręcz, że to po prostu okres urlopowy twórców gry, bo cały ten fragment drugiego roku nie wniósł do tej produkcji nic. Nie, przepraszam – pojawiły się Alpha Packi, z których można zdobyć nowe zawieszki oraz skiny na broń. Nie poprawiono zbyt wiele i cała Operacja Zdrowie pozostaje po dziś dzień kompletną zagadką.

Założenia naprawcze twórców podzielone zostały na trzy segmenty. Obietnice spełniono w najlepszym wypadku częściowo.

Ale to jeszcze nic. Całe „Operation Health” zostało wprowadzone do drugiego roku kosztem polskiego fragmentu roku drugiego. GROM nie doczekał się więc swojej mapy, a nawet takiej pierdoły, jak tematyczna grafika w menu gry. Polskiego sezonu, na który czekali wszyscy posiadacze gry z naszego kraju, po prostu nie było. Naszych, rodzimych operatorów dopchnięto więc do dwóch kolejnych operacji, dedykowanych SDU z Hong Kongu oraz 707th STU z Koreii. I tyle. Jedną z najbardziej elitarnych jednostek na całym świecie potraktowano jak, za przeproszeniem, kompletnie nie istotne gówno. Takiego policzka od Ubisoftu doczekaliśmy się tylko my i podejrzewam, że każdy fan Siege’a z nad Wisły trzyma wciąż tę zadrę w sercu. Albo przynajmniej, ma ją gdzieś z tyłu głowy.

POPRZEDNIA

1 2 3

Gracz od 12 roku życia. Częściej z padem, rzadziej z myszką. Bliżej mu do niebieskiego, niż do zielonego. Zakochany w pudełkowych wersjach gier. Kolekcjoner steelbooków. W wolnych chwilach - kinoman.

Dyskusja3 komentarze

  1. Operation Health? Była akurat bardzo potrzebna, wprowadziła szereg ulepszeń pod komfort gracza, najlepszym przykładem jest chyba 1 step matchmaking, pojawiły się również wtedy lepsze serwery. Gdzie są te ogromne problemy? Sprawa z hitboxami ciągle się poprawia, a glitche psujące rozgrywkę (ostatnio przykładowo tachanka 3speed, wcześniej tarcze z hipfire jak laser) są patchowane tak szybko, jak tylko sony i microsoft pozwolą. Nie dostaliśmy własnego splashscreena? Nasze panie były częścią splashy operacji, do których je „doklejono”. Jeśli przeszkadza Ela z tyłu, to Zosia dostała całą ekspozycję w White Noise. Właściwie, to nie dostaliśmy tylko własnej mapy i może skinów sezonowych (Husaria to tylko jeden z kilku, które zwykle się pojawiają).Operation Health nie zajęło się „małym procentem problemów gry”, a samym tym, by te problemy w ogóle się nie pojawiały. Dostaliśmy TTS, dzięki którym największe problemy nowego sezony prawie nigdy nie prześlizgują się do głównej wersji gry. Nie słyszałem głosu przeciwnego AP, można je wygrindować, można wylosować, kupić się nie da. Outbreak packs dostawało się 3 darmowe, reszte dało się kupić, duplikaty były wyłączone, dostaje się tylko skórki, nic wpływającego na grę. Wprowadzone zostały szybkie poprawki, które eliminują to, co dało radę przejść. Na ten moment mapy usuwane z rankedów mają balans noworodka zmuszonego do chodzenia, naprawdę nie widzę sensu wprowadzenia ich do tego trybu gry, a „treningowe casuale” potrafią być bardziej tryhardowe niż nasza kochana beta rankedów. Pewnie zabrzmię dość fanboyowsko, mam oczywiście świadomość problemów istniejących, ale w mojej opinii w ich naprawiane jest włożona praca. Może nie całe dostępne zasoby, ale należną uwagę dostają. A, 707th SMB

    buziaczki

  2. Ah, tak bardzo się nie zgadzam…
    Lepsze servery są lepsze – ale nadal są żałośnie wolne jak na grę z takim budżetem. BF, CoD, CS, TTF – każdy inny shooter co do jednego ma je o wiele lepsze. Nigdy nie zdarzyło mi się grać w tak ociężałą, powolną grę.
    Problemy z hitboxami nadal SĄ. Po takim czasie już DAWNO powinny być zażegnane.

    Alpha Packi nie są złe – złe jest marnowanie czasu i zasobów na wprowadzanie nowych mikrotransakcji, kiedy gra ma podstawowe problemy gameplay’owe. Priorytety

    To może trzeba było zmienić te mapy jak Canal czy inne i je zbalansować, żeby można było w nie grać ranki? Bo to ich wina, że są za słabe. Niech to naprawią a nie ograniczają rankedy bo są zajęci nowymi skinami.

    Casuale tryhardowe? No tutaj to już sobie otwarcie kpisz ewidentnie. Na palcach jednej ręki mogę policzyć mecze casualowe (nie licząc full 5 premade), w których przez cały mecz nikt nie opuścił gry. 1-2 osoby z przegranej drużyny wychodzą po pierwszej rundzie, czasami przed jej końcem jak tylko umrą. Reszta wychodzi bo to bez sensu tak grać, zostaje 1 rycerz na białym koniu się bronić ale co on może 1v4…

    Nie „trochę”. Brzmisz jak uosobienie fanboystwa IMHO. Ta gra ma niewyobrażalnie dużo poważnych problemów i trzeba ją za to piętnować

  3. Przyznam parę błędów istnieje. Np. to że jeśli na ułamek sekundy zgubisz połączenie z internetem to wyrzuca cię z meczu, jeśli był to mecz rankingowy aby dołączyć musisz zresetować grę. Takie rzeczy zdarzają się żadko i śmiem sądzić że to wina połączenia a nie samej gry. Po operacji health i następnych gra się zmieniła. Wiele rzeczy na bieżąco jest modyfikowanych. To nie jest jakiś płaski CS gdzie się tylko strzela i jedyna interakcja ze światem to podkładanie bomby i otwieranie drzwi (jeśli te występują na mapie). Rainbow jest od strony kodowej bardzo skomplikowaną grą. Twórcy w operacji health naprawiali to co robili wcześniej na kolanie. Przyznam powinno to być już odrazu tak zrobione. Każde większe modyfikacje udostępniane są z nowym sezonem(co 3 miesiące) i jego połowie. W ciągu sezonu patche ograniczają się tylko do małych dziur w mapie czy glitchy które ułatwiają rozgrywkę. Nowy interfejs był zapowiedziany co najmniej sezon wcześniej więc to nie tak że twórcy caly czas z czymś wyskakują. Na niektóre rzeczy przychodzi czasem nie mało czekać. Hitboxy czasem zawodzą. Mapy które zostały wycofane z rankingów nie pasują do aktualnego stylu gry. Kiedy ta gra powstała w namyśle miała wyglądać tak: drużyna broniąca zamyka się na punkcie. Drużyna atakująca wbija się na ten punkt drzwiami i ścianami. Ale na przestrzeni lat gracze nauczyli się korzystać z całych map. Roamer to osoba z drużyny która biega po mapie i zachodzi wrogów. Dom jest za mały, kanał jest tak naprawdę liniowym korytarzem. Wyłączane są mapy które są za małe bądź nie tworzone z myślą o nowych operatorach. Doszły nowe postacie a każda musi mieć #przydatna. Rankingi rzeczywiście mogły by już nie być beta. A z jeden dodatkowy tryb gry byłby miłym urozmaiceniem. Jednak jak byśmy nie gadali na Ubisoft to już od paru lat inwestuje on w nie małą ilość nowych pomysłów, serii.

Zostaw komentarz