6 powodów, za które kochamy Rockstar Games i Naughty Dog

0

POPRZEDNIA

ZDROWE PODEJŚCIE DO TEMATU ROZSZERZEŃ

Aktualnie żyjemy w czasach, gdzie wydawanie rozszerzeń do gier to najczęściej rozbój w biały dzień. Season Passy kosztujące tyle co sama gra, dodatki starczające na trzy godziny zabawy. Tutaj znowu na Białym Koniu wjeżdżają obydwa studia, o których traktuje ten tekst.

Weźmy sobie na pierwszy ogień Rockstar Games. Kupując którekolwiek GTA albo pierwsze RDR towarzyszy nam uczucie, że zapłaciliśmy za pełny produkt. Tak naprawdę, pierwszą odsłoną traktującą o rozbojach złodziei samochodów otrzymującą jakiekolwiek DLC, była czwórka. Ale jakie to były dodatki… The Ballad of Gay Tony oraz The Lost and Damned mogłyby być samodzielnymi produkcjami. Zresztą daleko im do tego nie było, bo obydwa rozszerzenia były samodzielne (chociaż początkowo wymagały „podstawki”) i oferowały ogromną ilość contentu. Analogiczna sytuacja miała miejsce przy Undead Nightmare, w przypadku Red Dead Redemption.

The Lost and Damned, pierwsze rozszerzenie do GTA IV, to jeden z najlepszych dodatków, jakie kiedykolwiek pojawiły się na rynku.

Nie można oczywiście nie wspomnieć o tym, że w sieciowych trybach do wyżej wspomnianych gier były pomniejsze DLC. Różnica jest jednak taka, że w głównej mierze były to rzeczy kosmetyczne albo wprowadzające nowe aktywności, a reszta umieszczana była w grach jako darmowy update. Taki system jest obecny chociażby w gorącym wciąż GTA Online – większe rozszerzenia dostępne są bez opłat, podczas gdy prawdziwe pieniądze można przeznaczyć, przykładowo, na zakup wirtualnej waluty.

A Naughty Dog? Wydało dwa samodzielne dodatki (The Last of Us: Left Behind oraz Uncharted: Zaginione Dziedzictwo), oferujące ciekawe historię i naprawdę sporo zawartości, za naprawdę rozsądną cenę. Było też kilka płatnych mini-rozszerzeń zawierających skróki oraz mapy… W ogólnym rozrachunku jednak, „Niegrzeczne Psy” nie poszły wraz z modnym teraz nurtem i raczej stronią od zabaw w przepustki sezonowe. I chwała im za to.

OSTROŻNE STĄPANIE PO RYNKU GIER

Co chyba najważniejsze, to fakt, że Rockstar Games i Naughty Dog nie szaleją na rynku gier. Nie zapowiadają co chwilę nowych produkcji. Nie zalewają mediów masą zbędnych wieści, dotyczących swoich pomysłów i planów. Zamiast tego w rozsądny i rozważny sposób zapowiadają swoje dzieła, w odpowiednim tempie podkręcając atmosferę przed ich premierą.

Co więcej szlifują swoje marki i podchodzą do nich z należytą miłością. Można oczywiście zarzucać, że amerykanie zbyt rzadko podejmują ryzyko tworzenia nowych IP, ale czy to właśnie nie dzięki temu ich znane już marki są tak mocno cenione? Czy to nie dlatego takie serie jak Grand Theft Auto czy Uncharted, wyłamały się ze schematu i są w stanie z odsłony na odsłonę być coraz lepsze?

Red Dead Redemption 2 podejmie się ważnej misji ratowania tego roku w branży.

Myślę, że to wszystko doprowadziło do tego, że tak mocno czekamy na premiery sequeli dla The Last of Us oraz Red Dead Redemption. Twórcy tych gier po prostu bardzo ciężko zapracowali sobie na swoją opinię i nic nie zwiastuje jakichkolwiek zmian na tej płaszczyźnie. Wszyscy możemy po prostu spać spokojnie i odliczać dni do premiery, bo prawdopodobieństwo tego, że coś może pójść nie tak, praktycznie nie istnieje. Cieszmy się więc tym, że wciąż istnieją tacy deweloperzy i trzymajmy kciuki, aby dalej trzymali klasę, bo tacy ludzie w tej branży to już gatunek praktycznie wymarły.

POPRZEDNIA


1 2 3

Gracz od 12 roku życia. Częściej z padem, rzadziej z myszką. Bliżej mu do niebieskiego, niż do zielonego. Zakochany w pudełkowych wersjach gier. Kolekcjoner steelbooków. W wolnych chwilach - kinoman.

Zostaw komentarz