6 powodów, za które kochamy Rockstar Games i Naughty Dog

0

POPRZEDNIA         NASTĘPNA 

ROZSĄDNE PLANOWANIE CYKLU WYDAWNICZEGO

Niektórzy twórcy są w stanie wydawać po kilka gier na przestrzeni jednego roku. Są też serie, takie jak Assassin’s Creed czy Call of Duty, które zamieniają się w tasiemce i otrzymują nowe odsłony co chwilę. Z dużo większym szacunkiem do swoich marek zdają się podchodzić dwaj bohaterowie tego tekstu.

Weźmy na tapetę takie Grand Theft Auto. Ostatnia, piąta odsłona, zadebiutowała jeszcze na poprzedniej generacji, w 2013 roku. Od tamtej pory wyszły wyłącznie porty tej produkcji na kolejne platformy, a następna część jeszcze nie została zapowiedziana. Czwórka zadebiutowała w 2008, czyli pięć lat przed swoim następcą, a w między czasie znalazł się jeszcze czas na Red Dead Redemption (dokładniej, w 2010). Podobnie było z San Andreas, które na kolejnego członka swojej serii czekało cztery lata. Rockstar poświęcał więc bardzo dużo czasu, aby każda kolejna odsłona stała pod znakiem prawdziwego rozwoju.

Fani serii Uncharted musieli czekać 4 lata na pełnoprawną, czwartą odsłonę. I zdecydowanie było warto.

Naughty Dog początkowo szło inną drogą, bo trzy części Crasha ukazywały się na przestrzeni trzech lat. Trylogia Jak i Daxter została skompletowana w latach 2001-2004. Dalej było już podobnie, jak w przypadku „Gwiazd Rocka”. Między premierami trzech pierwszych części Uncharted, za każdym razem były dwa lata przerwy. The Last of Us zadebiutowało dwa lata po Oszustwie Drake’a. Uncharted 4 natomiast trafiło na półki sklepowe trzy lata po zaprezentowaniu przygód Joela oraz Ellie.

W obydwu przypadkach skutkuje to tym, że naprawdę czuć, iż każda kolejna produkcja ze stajni tych amerykańskich firm, to coś wyjątkowego. Czekamy więc stosunkowo długo, ale mamy gwarancje, że to co trafi na rynek, będzie warte naszej cierpliwości i pieniędzy.

GRY NAPAKOWANE SENSOWNĄ ZAWARTOŚCIĄ

Ile to już razy na rynku pojawiały się gry, które za pełną cenę oferowały mało zawartości albo sporo takiej, sprawiającej wrażenie absolutnie zbędnej. Znowu jednak, zarówno Rockstar, jak i Naughty Dog nie zdają się mieć z tym problemu. Dzieła amerykanów pozwalają się nasycić, bez poczucia zmęczenia tematu.

Uncharted i The Last of Us to serie dosyć podobne do siebie. W obydwu przypadkach, mówimy o grach, które opowiadaną przez siebie historię prowadzą w sposób liniowy. Przy tym wszystkim jednak, oferują długą kampanię, prowadzoną w odpowiednim tempie i żonglującą mechanikami w taki sposób, aby żadna z nich się nie przejadła. Na deser dorzucany jest jeszcze tryb multiplayer, który ciężko nazwać główną atrakcją, ale będący odpowiednim uzupełnieniem i przyjemnym zapełniaczem pustki po ukończonym singlu.

W GTA V nawet mini-gry, takie jak tenis czy golf, potrafiły umilić czas.

A teraz rzut okiem na Red Dead Redemption oraz Grand Theft Auto, czyli również serie reprezentujące ten sam gatunek. Przedstawiciele obydwu serii oferują przede wszystkim otwarty świat, w którym znaleźć można sporo pobocznych atrakcji, a także główną opowieść, do której jednak podchodzić możemy w wybranym przez siebie momencie. Rockstar w ostatnich latach w końcu decydował się też umieszczać sieciowe tryby rozgrywki, które być może jeszcze w GTA IV ciężko nazwać wciągającymi, ale zarówno w Red Dead Redemption oraz GTA V, były to elementy znacząco przedłużające żywotność obydwu produkcji. GTA Online zresztą po dziś dzień cieszy się OGROMNĄ popularnością.

POPRZEDNIA         NASTĘPNA 


1 2 3

Gracz od 12 roku życia. Częściej z padem, rzadziej z myszką. Bliżej mu do niebieskiego, niż do zielonego. Zakochany w pudełkowych wersjach gier. Kolekcjoner steelbooków. W wolnych chwilach - kinoman.

Zostaw komentarz