5 rzeczy, które zawiodły w filmie Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi

1

SŁABE WIDOWISKO

Nie mam nic przeciwko temu, żeby wysokobudżetowe filmy nie stawiały wyłącznie na bezmyślną rozrywkę, ale także oferowały coś więcej w kwestii fabuły. To właśnie z tego względu uwielbiam nową trylogię Planety Małp, która idealnie wyważyła efektowność z klimatyczną historią. Jako, że w Ostatnim Jedi fabuła mnie zawiodła, liczyłem chociażby na to, z czego seria Gwiezdne Wojny słynęła już od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Chodzi oczywiście o spektakularne sceny batalistyczne, z wykorzystaniem wielu jednostek. Te w dziele Riana Johnsona nie zachwyciły niczym szczególnym.

Rozumiem, że bitwy na wielką skalę były niemożliwe, ze względu na zdziesiątkowaną armię Rebeliantów, ale nawet i z tak małej liczby ludzi dałoby się coś ugrać. Świetnie pokazał to Łotr 1, gdzie też akcja skupiała się na niezbyt dużej grupce członków Ruchu Oporu. Reżyser najnowszej odsłony bał się jednak wychylić, a każda scena, która miała szansę rozgrzać salę do czerwoności była zabijana w zarodku – czy to w przypadku początkowej bitwy w kosmosie, Luke’a kontra AT AT, samobójczego ataku Rebelii na planecie Crait czy kilku innych. Jedna widowiskowa bitka z gwardzistami Snoke’a nie ratuje sytuacji. Dobrze, że chociaż poziom efektów wizualnych w całym filmie stał bardzo wysokim poziomie.

     

 
1 2 3 4 5 6
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Dyskusja1 komentarz

Zostaw komentarz