5 rzeczy, które zawiodły w filmie Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi

0

BRAK ŁADUNKU EMOCJONALNEGO

Mogłoby się wydawać, że taki punkt nie powinien mieć miejsca, bo przecież Ostatni Jedi jest idealnym materiałem na przedstawienie emocjonującej opowieści. Siły Rebelii chylą się ku upadkowi, Rey dociera do Luke’a Skywalkera oraz próbuje odnaleźć prawdę o swoich rodzicach i pochodzeniu. Już te trzy elementy wystarczyłyby, żeby Johnson wcisnął widzów w fotel. Jak nietrudno się domyślić, żaden z tych wątków nie został odpowiednio wykorzystany. Może jedynie motyw z rodzicami głównej bohaterki został jako tako zrealizowany, reszta to zwykłe wydmuszki, pozbawione napięcia i dynamiki.

Ruch oporu pozostał w posiadaniu jednego statku, raptem z garstką ludzi i wszystko wskazuje na to, że lada moment dojdzie do ich śmierci. Nie przeszkadza to bohaterom na śmieszkowanie i odwracanie uwagi od głównego problemu. Widać to chociażby w kompletnie niepotrzebnym wątku Finna i Rose, którzy trafiają na nową planetę, w celu odnalezienie turbo złodzieja, zdolnego złamać zabezpieczenia Najwyższego Porządku. Nie dosyć, że ich relacje są słabo rozpisane, to na dodatek, ani przez moment nie można było poczuć, że od nich zależą losy całej galaktyki. Szkoda, że Disney postawił na klimat rodem z filmów Marvela, gdzie zagrożenie zazwyczaj jest umowne, bo i tak wiadomo, ze wszystko się uda. Z tego właśnie względu główny trzon fabularny Ostatniego Jedi nie miał w sobie żadnych emocji, ponieważ już od początku było wiadomo, że wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie.

 
1 2 3 4 5 6
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz